Obecnie przez większość czasu śmiga po drogach Bydgoszczy
Wiec może przedstawię jej historie w skrócie
Wszystko zaczęło sie ponad dwa lata temu po wizycie u mechanika. Zaczął pojawiać się check i auto przechodziło w tryb awaryjny(kompletny brak mocy). Jakiś czas jeździł tak ojciec po mechanikach i żaden nie był pewien od czego. Techy pokazywały że to EGR ale po wymianie przedmuchaniu, czy czymkolwiek objawy znikały na chwile. I tak zaczęli podejrzewać pompę wtryskową, ale wiadomo to duży koszt i każdy sie wzbraniał żeby powiedzieć ze to akurat pompa na 100%. Po czasie ojciec zdecydował zaryzykować 2tys. i dał pompę do regeneracji. Oczywiście nie udało sie za pierwszym razem. Po 4tej regeneracji i wymianie wtrysków (też coś im niby dolegało) W Zosi zostało ponad 3tys. zł.
Tak oto naprawiona Zafira zwana Zefirem czyli boskim wiatrem śmigała ze mną na trasach Starogard Gd. - Bydgoszcz. W lipcu br. wybrałem się na wakacje do Gdańska gdzie dzielna Zosia spisywała się jak trzeba. Jednak przyszedł czas powrotu do Bydgoszczy. Na trasie zaczęła tracić moc (check się nie pojawił) i w Strzelcach Dolnych (tam gdzie odbywa się święto śliwki ;P) ja w gaz a on(a) check i zgasł. Zdziwiony co się stało zjechałęm na pobocze i po chwili próbuje odpalić, a tu zero reakcji prócz wariujących wskazówek na zegarach. Po ostygnięciu silnika przy kręceniu dobiegał stukot spod maski. Nie był to miły dźwięk i wiedziałem ze to coś poważnego.
Okazało się że pękł wał korbowy!!
No i znów mechanik. Kupiłem nowy(używany
I tak Zosia dostała nowszy silnik (2004r 76tys przeb.), wtryski, przepływomierz, turbo, nowiuśkie: pompa wody, termostat, zimeringi wału i uszczelki silnika, świece, oraz wszystkie filtry. Zosia "zjadła" 5,8tys
Teraz auto jeździ, silnik ładnie i równo pracuje, znów nie jest żadnym wyczynem aby na autostradzie rozbujać ją do 180km/h(wiem max niby 175
Jednak wczoraj pokazał się check przy odpalaniu i wskazówki zaczęły wariować, ale poza tym odpaliła bez najmniejszego problemu.
A tak wygląda samochód z tą bogatą historią






