stukania ciąg dalszy
Flakun pisze:Ogólnie stwierdzili że słyszą hałas i faktycznie coś w słupku puka. Facet mi to rozrysował powiedział że jest tam miejsce gdzie 3 blachy na siebie zachodzą. Mają rozebrać cały bok i takie tam - troszkę mi się to nie podoba ale nie mam wyjścia.
Czekałem od grudnia na pana ze stolicy z opla aż się pofatyguje obejrzeć moje auto i oto rezultat:
Pojechałem umówiony na 12.00 do ASO w Bydgoszczy
Przyjął mnie facet zajmujący się moją sprawą - wypisaliśmy dokumenty odnośnie auta zastępczego itp itd i pan Andrzej mówi to do widzenia zadzwonimy.
Pytam się o tego całego dystrykta że przecież umówieni na 12 byliśmy itp itd
Usłyszałem odpowiedź że pan ze stolicy nie ma czasu.
Pytam więc kto z kim będzie ustalał losy mojej zafiry i usłyszałem że dystrykt z mechanikiem.
Więc pytam "który kur.a z nich jest właścicielem że oni będą rozmawiać i decydować a nie ja?"
pan Andrzej oczywiście że on tylko pionkiem jest i szarą myszką i co on może
Powiedziałem że chcę się widzieć z panem z warszawy i koniec
Zszedł łaskawie z piętra z jeszcze jakimś przydupasem (gość ok 30 lat - mało reprezentatywny, ale nieważne)
Oczywiście uśmiech od ucha do ucha jazda próbna stwierdzenie stukania.
DIAGNOZA - rozejście się blach w słupku po stronie pasażera
Rozmowa potem w jak najmilszej atmosferze i USTALENIA:
1 - Oni nazbierają auto aby się jeszcze upewnić co to.
2 - jak się upewnią to dzwonią mówią co jest i co chcą robić przy aucie
zadowolony wyjechałem do Torunia (ok 13.30)
O 17 dzwoni pan mówi że z serwisu i że auto naprawione można odbierać
Pytam jak naprawione co mu było co zrobili i czemu nikt wcześniej nie zadzwonił
No i pan powiedział że nie wie czemu nikt nie dzwonił a z rozkazu dystrykta i szefa naprawiono tak że przez zaślepkę wstrzyknięto piankę poliuretanową do słupka i już nie słychać pukania. Auta w żaden sposób nie rozbierano ani nijak inaczej nie patrzono.
No troszkę się w.urwiłem ale oczywiście mojego prowadzącego już nie było dystrykta też nie ani szefa.
Koleś powiedział że do poniedziałku nikogo z nich nie będzie a ja mam jutro odebrać auto i oddać zastępcze.
Powiedziałem grzecznie że nie będzie dysponował moim czasem że dzwonię w poniedziałek i ustalam ciąg dalszy z kimś kompetentnym.
W między czasie oczywiście zapytałem czy nie taniej ich by wyszło kupić mi stopery do uszu albo kazać jeździć z radiem na full głośność bo to też by miało skutek że stukania ocierających się blach bym nie słyszał. Kurcze czy pianka jest sposobem naprawienia pękniętego spawu albo jego braku??
No nie znam się aż tak ale stukanie nie było aż takim problemem jak świadomość że w słupku są luźne blachy i z każdym dniem coraz bardziej się rozchodzą. To nie kości - się samo nie zrośnie
Kurcze mieli prawo do wstrzykiwania pianki bez pytania??
No chyba że jakiś gamoń był ten co dzwonił i coś pokręcił :>
ogólnie tak zły jestem że jak na razie średnie spalanie w aucie które mi dali wyszło 12 litrów chyba sporo jak na diesla 1,7
olewam ich biorę zastępczy a po moją nie jadę
