Kierunkowskazy i Tempomat - Działanie manetki i przycisków
-
Mihó
-
piorun
-
swfr
Jak się przyzwyczaisz to później nigdy już nie będziesz chciał mieć innych._blues_ pisze:Jestem świeżym właścicielem Zafiry B (fajny samochód).
Nigdy do tej pory nie miałem "autostradowych" kierunkowskazów (3 mrygnięcia). Wkurza mnie w nich to, że są za krótkie. Czy w komputerze da się to wydłużyć? Jeżeli tak to czy ASO mi to zrobi?
3 mrugnięcia w zupełności wystarczają do wyprzedzenia, zmiany pasa itp.
Do skrętu - pociągnij/popchnij dźwignię mocniej i będzie tradycyjnie.
Ostatnio zmieniony 09 paź 2014, 18:46 przez swfr, łącznie zmieniany 1 raz.
-
_blues_
-
Flora
Dokładnie tak jak pisze swfr: lekkie przesunięcie dźwigni to 3 mrugnięcia przy 'drobnych manewrach', a po mocniejszym wychyleniu (wyczuwalny próg działania) kierunkowskazy działają w połączeniu z czujnikiem kąta skrętu w kierownicy i wyłączają się dopiero po zakończeniu 'dużego manewru' i wyprostowaniu kierownicy.
Nie ma konfiguracyjnej możliwości modyfikacji ilości mrugnięć.
Nie ma konfiguracyjnej możliwości modyfikacji ilości mrugnięć.
-
cns80
A ile lat potrzeba na przyzwyczajenie ?swfr pisze:Jak się przyzwyczaisz to później nigdy już nie będziesz chciał mieć innych.
Bo ja od 2004 ujeżdżłaem dwie vectry, jedno signum i obecną zafirę i nadal mnie te kierunki wkurzają. Obecnie pojeżdżam insignią i tam już opel z tego badziewia zrezygnował
Dokładnie tak. Gdy jeżdżę motocyklem to oprócz buraków pastewnych w drogich furach, którzy wcale nie używają kierunkowskazów to najczęściej zbyt późno sygnalizowany manewr dają kierowcy opla niezależnie od wieku (wieku kierowcy a nie opla_blues_ pisze:Przyzwyczajenie do tego to jest złym przyzwyczajeniem, bo zwyczajnie źle informujesz współużytkowników - jak zaczynam skręcać to już dawno mi nie mryga. Albo za późno informuję.
Wygląda to słabo jak babina 70 lat nagle rzuca vectrą po pasach żeby zmienić pas
-
swfr
A kto ci każe kończyć manewr w 3 mrugnięciach?cns80 pisze:muszą zdążyć skonczyć manewr w tych 3 mrugnięciach
Na jezdni dwukierunkowej: włączasz lewy - zmieniasz pas. Jesteś na lewym - kierunkowskaz nie jest potrzebny - wyprzedzasz - kończysz wyprzedzanie - włączasz prawy - wracasz na swój pas.
Rozumiem, że tego nie lubisz, ale żeby zaraz badziew?
Wolisz takich co później jadą przez parę kilometrów z włączonym kierunkowskazem - bo ruch powrotny kierownicy był za mały do wyłączenia?
Ja bym się z powrotem na jednopozycyjną dźwignię nie zamienił.
-
cns80
Mi nikt. Czytamy ze zrozumieniem całość:swfr pisze:A kto ci każe kończyć manewr w 3 mrugnięciach?
I nie wiem dlaczego tym ludziom wyrabia się w podświadomości jakiś odruch że muszą zdążyć skonczyć manewr w tych 3 mrugnięciach
A na jednokierunkowej gdy są 3 pasy ruchu w praktyce wygląda to tak że albo włączysz odpowiednio wcześniej (manewry sygnalizujemy z wyprzedzeniem jak każą przepisy) i zanim zaczniesz płynnie zmieniać pas to już się wyłączyły, albo zrobisz to niezgodnie z przepisami i włączysz jednocześnie ze skrętem kierownicy co zaowocuje klaksonem i długimi u nadjeżdżającego.swfr pisze:Na jezdni dwukierunkowej: włączasz lewy - zmieniasz pas. Jesteś na lewym - kierunkowskaz nie jest potrzebny - wyprzedzasz - kończysz wyprzedzanie - włączasz prawy - wracasz na swój pas.
Kierunkowskaz służy do zasygnalizowania zamiaru wykonania manewru, a nie do potwierdzenia że się ten manewr wykonuje
Akurat to najczęściej występuje w oplach, bo jak ktoś przełamie dźwignię do całkowitego włączenia to mu się później nie wyłączaswfr pisze:Wolisz takich co później jadą przez parę kilometrów z włączonym kierunkowskazem - bo ruch powrotny kierownicy był za mały do wyłączenia?
Jakimś dziwnym sposobem opel się z tego wycofałswfr pisze:Rozumiem, że tego nie lubisz, ale żeby zaraz badziew?
Jadę za dostawczakiem i ten nagle bez sygnalizacji wyprzedza rowerzystę (90% kierowców nie sygnalizuje wyprzedzania rowerzysty). I ja mam nagle niespodziankę więc nie mając miejsca na hamowanie lub po prostu chcąc także wyprzedzić włączam ten "magiczny" migacz żeby chociaż w ostatniej chwili ostrzec innych żeby nie próbowali mnie w tym momencie wyprzedzać. Tyle że po manewrze chciałbym zasygnalizować powrót na swój pas, ale nie mogę tego zrobić normalnie, bo jeszcze miga lewy "magiczny". Muszę raz nacisnąć żeby wyłączyć lewy "magiczny" i drugi raz żeby włączyć prawy "magiczny". Zwykle w tym momencie dziadek na rowerze jest już dobre 50-100 metrów za mną (w zależności od prędkości) czyli jest pozamiatane. Przy szybkich wyprzedzaniach też jest ten problem
Czyli de facto nie przyzwyczaiłeś się tylko zignorowałeś to "udogodnienie"PiotrWie pisze:Ale też nie bardzo rozumiem po co to - i tak używam tylko tego drugiego stopnia.
-
swfr
Przykład z rowerzystą jest akurat idealny do zastosowania - jak ty to nazywasz "magicznych". Wystarczy tylko dotknąć dźwigni i już mruga. Szybciej i bezpieczniej. Dla ciebie i innych.cns80 pisze:Jakimś dziwnym sposobem opel się z tego wycofał Ja ogólnie nie lubię jak maszyna za mnie decyduje. Przykładowo:
Jadę za dostawczakiem i ten nagle bez sygnalizacji wyprzedza rowerzystę (90% kierowców nie sygnalizuje wyprzedzania rowerzysty). I ja mam nagle niespodziankę więc nie mając miejsca na hamowanie lub po prostu chcąc także wyprzedzić włączam ten "magiczny" migacz żeby chociaż w ostatniej chwili ostrzec innych żeby nie próbowali mnie w tym momencie wyprzedzać. Tyle że po manewrze chciałbym zasygnalizować powrót na swój pas, ale nie mogę tego zrobić normalnie, bo jeszcze miga lewy "magiczny". Muszę raz nacisnąć żeby wyłączyć lewy "magiczny" i drugi raz żeby włączyć prawy "magiczny". Zwykle w tym momencie dziadek na rowerze jest już dobre 50-100 metrów za mną (w zależności od prędkości) czyli jest pozamiatane. Przy szybkich wyprzedzaniach też jest ten problem
W tej sytuacji "zwykły" prawie na pewno się nie wyłączy więc musisz to zrobić sam.
Wybacz ale nie wierzę, że po nagłym manewrze (rowerzysta) włączasz prawy. A jeśli nawet - to "magiczny" będzie wygodniejszy i na pewno sam się wyłączy.
Jeżeli chcesz włączyć wcześniej - to naciskasz dzwignię mocniej - mruga cały czas.cns80 pisze:A na jednokierunkowej gdy są 3 pasy ruchu w praktyce wygląda to tak że albo włączysz odpowiednio wcześniej (manewry sygnalizujemy z wyprzedzeniem jak każą przepisy) i zanim zaczniesz płynnie zmieniać pas to już się wyłączyły, albo zrobisz to niezgodnie z przepisami i włączysz jednocześnie ze skrętem kierownicy co zaowocuje klaksonem i długimi u nadjeżdżającego.
Kierunkowskaz służy do zasygnalizowania zamiaru wykonania manewru, a nie do potwierdzenia że się ten manewr wykonuje
Chyba sobie strasznie komplikujesz życie (jazdę), skoro tak analizujesz każdy manewr, ale ja absolutnie ci tego nie bronię. W końcu to wolny kraj.
Moim zdaniem dwupozycyjne kierunkowskazy w Z są bardzo wygodne i ergonomiczne. Może wymagagają przyzwyczajenia, alenie jest to proces długotrwały ani trudny. Ja nie widzę w tym wad a same zalety.
-
cns80
Co z tego jak w tym przypadku mruga za długo ? A w pozostałych za krótko ?swfr pisze:Przykład z rowerzystą jest akurat idealny do zastosowania - jak ty to nazywasz "magicznych". Wystarczy tylko dotknąć dźwigni i już mruga. Szybciej i bezpieczniej. Dla ciebie i innych.
Przez 20 lat od tego nie umarłem więc myslę ze jakoś bym sobie poradziłswfr pisze:W tej sytuacji "zwykły" prawie na pewno się nie wyłączy więc musisz to zrobić sam.
Z powodów zawodowych Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym nie służy mi jako podstawka pod doniczkę tylko z niej korzystam. Zawsze włączam kierunkowskaz. Nawet jak skręcam z jednej leśnej dróżki w drugą i to w środku nocy. Żona się ze mnie śmieje, bo jak manewruję po własnym podwórku, albo u teścia to też sygnalizuję zawracanie "na trzy"swfr pisze:Wybacz ale nie wierzę, że po nagłym manewrze (rowerzysta) włączasz prawy.
Tylko że nie da się go włączyć, bo jeszcze miga lewy :> Tzn. da się tylko trzeba go nacisnąć 2 razy: raz żeby wyłączyć lewy i drugi raz żeby włączyć prawy. A jak się to nie zgra w czasie to lewy wyłączy się gdy ja go wyłączam i mam w efekcie dwa razy prawy czyli dłuższy cykl. Normalnie po serii szybkich manewrów to czasem ręce opadają.A jeśli nawet - to "magiczny" będzie wygodniejszy i na pewno sam się wyłączy.
Dzięki temu 4 razy w sądzie się wybroniłem i raz nie zostałem sprawcą kolizjiswfr pisze:Chyba sobie strasznie komplikujesz życie (jazdę), skoro tak analizujesz każdy manewr,
-
swfr
Oczywiście, że się da wyłączyć - krótki ruch dzwigni do poz. neutralnej. Co więcej - można trącić ją w tym samym kierunku w którym włączyłeś. Czyli: miga lewa strona - przełącznik w dół, miga prawa - w górę. Przećwicz w wolnej chwili.cns80 pisze:Tylko że nie da się go włączyć, bo jeszcze miga lewy Tzn. da się tylko trzeba go nacisnąć 2 razy: raz żeby wyłączyć lewy i drugi raz żeby włączyć prawy. A jak się to nie zgra w czasie to lewy wyłączy się gdy ja go wyłączam i mam w efekcie dwa razy prawy czyli dłuższy cykl. Normalnie po serii szybkich manewrów to czasem ręce opadają.
Jestem za tym, aby zakończyć tę dyskusję bo to do niczego nie prowadzi.
Ja uważam oplowskie (Zafirowe) rozwiązanie kierunkowskazów za znakomite. Ty nie.
Być może z jakimś innym elementem/mechanizmem będzie odwrotna sytuacja.
Nie będę cię przekonywał bo każdy ma prawo do swojego zdania, przyzwyczajeń itd., a nudno by było gdyby wszyscy byli zadowoleni.
Pozdrawiam
-
Zdenek2007
- Zafiromaniak
- Posty: 853
- Rejestracja: 08 lip 2010, 08:51
- Lokalizacja: śląskie[SGL]
- Model:
Nie wiem co masz na myśli "brak resetu" ale jeśli chodzi o wyłączenie to na manetce jest jeszcze trzeci przycisk niestety nie wszyscy o tym wiedzą. A co do reszty to się zgadzam, jak się używa to często można jednocześnie włączyć mrygadłoczesław pisze:I ja uważam że ten kierunkowskaz to całkiem fajny patent, mnie denerwuje tempomat i miejsce gdzie go umieścili i z racji że często używam temp.. zdaża mi się wł. lewy albo prawy kier.. no i brak resetu w tym tempo.
Rozumiem że nie wszystkim pasuje system kierunkowskazów Opla ale ja martwię się o siebie bo nie widzę lepszego a w końcu przyjdzie czas na zmianę auta