Ja Ci powiem Mateusz tak, mój Ojciec jest mechanikiem starej daty, (zaczynał od samochodu Warszawy, później duży fiat) ale nie boi się wyzwań, nie ma samochodu w którym by nie zmienił rozrządu, czy zmiana uszczelki pod głowicą, wymiana łożysk, itd , itp. Czyli wszystko co jest mechaniczne, zawsze starałem się mu pomagać, ale nie mam takiej smykałki jak on, on to lubi robić, a ja robię jak muszę :>
Ale opowiem parę dobrych motywów, z których raczej satysfakcji nie mieliśmy,

zaczęło się to z 7-8 lat temu , jak ojciec kupił pierwszy, trochę bardziej zautomatyzowany pod względem elektryki samochód którym jest renault 19
Jak już mówiłem, pod kątem mechanicznych napraw "no broblem", ale trochę elektryki i ojciec się gubi.
Motyw 1:
Ojcu nie podobały się obroty silnika, twierdził że za wysokie, więc starą metodą, podkręca na gaźniku, a komputer w samochodzie podnosi... to On dalej podkręca, aż komputer go tak podniósł, że zaczęło siepać samochodem
Motyw 2:
Patrzymy pod siedzeniami są jakieś podpięte cewki? Myślimy... grzane siedzenia

, no to czemu nie działają? Dawać je na krótko do akumulatora.... nawet nie wiem czy zdążyłem przyłożyć..... jak pierdzielło, to nie słyszałem nic przez 20sek, a w aucie nie było nic widać, tyle dymu

..... Okazało się że były to napinacze pasów, które wystrzelają razem z poduchami.
Motyw 3:
Bravo mi przebierało,jakby na 3tłoki, wiec ojciec mówi sprawdzimy iskre na świecach, wykręcił jedną, przyłożył do korpusu silnika, a ja miałem zastartować i zrobiłem tak.....

cały silnik w ogniu! Iskra była

tylko opary się chyciły, a ojciec macha szmatami i gasi

.... Na szczęście pożar ugaszony i nic się nie stało.
Nieraz było komicznie

no ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach
