1. Jakoś naruchać brakujący tysiak i spróbować się dogadać, aby choć trochę poprawił zderzaki i lusterka
2. Zrobić tylko drzwi i błotnik uszkodzony+listwy, tylne lewe nadkole wewnętrzne (dość duży punkt rdzy=dziura pod nią pewnie się kryje) i wymienić przednie błotniki z malowaniem (może wyjdzie ok. 2-2,5kzł) i może zostanie na nowe zimówki
3. Zrobić tylko drzwi i błotnik+listwy, kupić nowe zimówki i alufelgi na zimę 15" i powoli odkładać odpowiednią kwotę na lakierowanie i rdzę, zostanie też na zakup nowej przepływki
k... poradźcie coś, bo mam gwóźdź we łbie wbity i za cholerę nie mogę znaleźć odpowiedniego narzędzia do wyciągnięcia go, a najpóźniej w poniedziałek muszę auto oddać albo i nie oddać i szukać innego lakiernika.
ps. czy przypadkiem nie przesadził koleś z ceną? wszyscy wokoło go polecają, nie odpieprza fuszerki, robi konkretnie i na lata, ale długo i ciężko dogadać się na termin. Pytam, bo nigdy nie dałem malować auta i po prostu nie mam doświadczenia
Mały update
Uspokoiłem się i zadzwoniłem do kumpla, który malował w zupełnie innym mieście maskę i drugi kumpel prawie całą Vectrę B. Dobry kolega, można powiedzieć przyjaciel zaskoczył mnie jednym - dlaczego lakiernik, który wiedział od ponad miesiąca o moim zleceniu, wiedział co jest do roboty, auto obejrzał, wiedział dokładnie ile roboty, polecił kupić błotniki (które kupiłem - 250zł i pokazałem zdjęcia w jakim stanie - na jednym wgniecenie noska i na boku), a dopiero 2 dni przed terminem odstawienia nagle robi kosztorys... w sumie trochę racji ma mój przyjaciel, że gościu chyba zauważył, że się napaliłem i dołożę 1,5 koła, aby mieć śliczne ukochane wozidło. Przyjaciel też dodał, że nie zna lakiernika, który zajmuje się blacharką=wstawki nadkoli na przykład wyglądają następująco - żywica+szpachla. Cholera, mam zagwozdkę jeszcze większą i skłaniam się ku opcji:
4. Zostawić naprawy blacharskie i zająć się bezpieczeństwem czyli nówki zimówki (dobre zimówki, a nie najtańsze) i do tego alumki na zimę, do tego przepływomierz ori i ewentualnie co wyjdzie a blacharkę zostawić na wiosnę/lato jak się dozbiera funduszy... 5000zł to połowa auta, połowa, której mi nikt nie zwróci w razie sprzedaży, a tak przynajmniej będzie dobry wóz, który będzie dziennie mnie woził do roboty co najmniej (a mam 30km w jedną stronę)




