Mariusz 79 pisze:teraz doczytałem że to co wlewałeś to jest OLEJ a nie jakiś super dodatek do oleju, a skoro to jest olej to może faktycznie jakaś firma go produkująca wynalazła doskonałą recepturę olejową. Także czekam z niecierpliwością na dalsze informacje o zachowaniu się silnika na tym oleju. Pozdrawiam.
No w sumie lałem i to i to...

Olej z technologią molibdenową + dodatek CERATEC

) Jakby nie patrzeć LiquiMoly od prawie 60 lat bada, testuje i z sukcesami wprowadza na rynek swoje technologie smarne, oparte na właściwościach molibdenu (stąd zresztą nazwa - od słów Liquide Molybdenic). Wiele portali samochodowych i motocyklowych podaje LM jako jednego z raptem kilku producentów faktycznie działających olejów i dodatków, które jednakże musiały wcześniej w to wszystko zainwestować czas, pieniądze i po prostu zdobyć zaufanie klientów. Poza tym myślę też że do całego tematu wymagane jest dość rozumne podejście - nawet jeśli pewne związki reklamowane w oleju mają niby "odbudować mikropowierzchnię tarcia" lecz tego najzwyczajniej nie zrobią bo silnik jest już za mocno wyhuśtany ale oprócz tego po prostu ustabilizują ciągłość filmu olejowego na powierzchniach roboczych dzięki temu nie będzie się on częściej zrywał i nie będzie "suchych biegów" to to mi wystarczy. Szczególnie że finansowo nie jest to jakaś katastrofa...
Polecam rzucić na niższe linki okiem, dla ciekawości, a jednocześnie że nie chcąc być piewcą jedynie marki LM, w szczególności zapraszam do 2 adresu, gdzie są super opisane teoretyczne działania różnych dodatków a i potencjalne szwindle handlowe (nie wspomina się tam jednak o molibdenie, poza paroma uwagami):
http://motofocus.pl/nowosci/12215/dodat ... la-silnika
http://www.bishops-original.pl/?p=225
Co do brania oleju typu 0,7/1000... Nie od dziś wiadomo że silniki oplowskie mogą mieć taki apetyt, po prostu dlatego że to jednostki produkowane w sposób dopuszczający większe tolerancje wymiarowe a więc i niedrogie w produkcji. Nie łudźmy się - każdy z nas kocha swojego Opelka, ale to autka będące raczej z niższych półek jakościowych, produkowane po prostu aby zadowolić dużą liczbę odbiorców. To nie jakiś Koenigsegg czy Bugatti gdzie tolerancja wymiarów idzie w dziesięciotysięczne mm, a silnik nie pali tam ani grama oleju nawet po przejechaniu 50 tys km. Tylko że Opel sprzedaje rocznie w Europie nawet 1,2 mln aut, a Koenigsegg z Bugattim jak mają razem 500 szt to pewnie maks. A to się niestety musi przełożyć na koszty produkcji. Paradoksalnie taka sytuacja może jednak markę uratować i poprowadzić do zwycięstwa - w bitwie pod Kurskiem niemieckie Pantery i Tygrysy były tak nieliczne i w większości padały m.in. także dlatego, że były zbyt doskonale i precyzyjnie produkowane.

A poza tym - wolę wydać na rok 120 zł na 5 litrowy baniak dolewek oleju do swojej Zafiry, niż musieć wyskoczyć (jak dobrze pójdzie) co 2 lata z 50 tys euro za komplet kapci do Bugatti...
Jest to więc swoista nisza dla podjęcia technicznych działań przez producentów olejów, żeby umiejętnie "poprawić" to co producent auta zostawił niejako własnemu losowi. Inna kwestia to to, że producentom aut klasy równej Oplom na pewno nie zależy na autach "wiecznych". Gro z przychodów takich firm to także serwisy i sprzedaż części zamiennych, nie czarujmy się. No i tutaj pojawia się jak zwykle konflikt zarobkowy o nasze pieniądze - producent auta chce aby zapłacić mu za samochód i związać się serwisem i naprawami,a producent oleju idzie im na przeciw bo te same pieniądze chce zabrać sobie z racji zagwarantowania na jego produktach dłuższej żywotności posiadanego pojazdu. A po drodze dosiadają się do tego schematu inne firmy, które na bazie głośnej nazwy swojej marki, klepią już niestety jakościowo średnie produkty w strefach niskich kosztów wytwarzania (małe żółte rączki, a czasami i niestety też polskie).
Alem się rozwlekł... Przepraszam...
