Jadąc, najpierw zapaliła mi się lampka akumulatora na czerwono
. kilometr dalej zgasło mi wszystko w aucie na sekundę i zapaliło się ponownie by po kolejnej chwili zgasło wszystko kompletnie. Ani żadnego światełka, ani nawet awaryjnych, silnik się wyłączył, czy te z nie możność otwarcia szyby elektrycznej czy klapy bagażnika. jednym słowem kompletne brak prądu, NIC. Ktoś w czasie jazdy wyjął mi akumulator? Zaglądam pod klapę a tam kipi mi akumulator, oraz skądś poszedł jakicś zapach przypalenia (chyba po lewej stronie).
Klamry odpiąłem od razu.
Przypuszczam że akumulator do wymiany, choć z tego co jakiś czas sprawdzałem, był w pełni dobry (miał 3 lata).
Proszę o podpowiedź, pomoc, ponieważ jestem z dziećmi na feriach w górach i mam tu wielkiego ZONKa.
Czyżby alternator dodatkowo do wymiany?
Tak na marginesie, ktoś może jest z tych okolic, Polanica-Zdrój, Duszniki-Zdrój, Kłodzko?
Ratunku.