Wrzucę temat bo może ktoś spotkał się z taką dolegliwością w swoim 2.0T.
Mianowicie od jakiegoś czasu mam problem z doładowaniem powyżej 4500 obr/min.
Co dziwne, że na 1 i 2 biegu problemu nie ma i mogę kręcić silnik do odcinki. Problem pojawia się od 3 biegu przy obciążeniu.
Posiadam zegar doładowania i wiem jakie w danej chwil mam ciśnienie w dolocie. Ładnie rośnie do 0.8 bar ( w piku dochodzi do 0.9-1 bar) , potem wraz ze wzrostem obrotów delikatnie sobie spada.
Problem pojawił się w momencie wymiany kolektora, regulowanego koła wałka ssącego i samego wałka z XEVa.
Myślałem że to wina braku programu ale zauważyłem że kolega Wampir nic takiego nie odnotował a miał podobną konfigurację jak ja.
Wałek już podmieniony na ori, koło ustawione na 0 stopni.
Usunięty BCS baypass od DV i wszystko podłączone na oryginale z puszką podciśnień.
W BOV i DV wsadzone sprężyny na większe doładowanie i nic.
Powoli kończą mi się pomysły a szukając przyczyny nie chciałbym wracać do fabrycznego setupu.
Gdzieś coś kiedyś wyczytałem że może to być wina zabrudzonej przepływki, ( w sumie posiadam gąbkę pipercrossa ) ale wcześniej nie było tego problemu.
Zastanawiam się czy to nie przez BOV lub DV ale wcześniej również nie było problemu.
Turbo jest nowe i fabrycznie ustawione. Posiada nowy BCS i ori przewodziki. Myślałem też o regulacji WG na turbinie ale wydaje mi się, że fabrycznie powinno być dobrze ustawione.
Teraz na dniach będę próbował usunąć BOV-a a jak to nie pomoże to wsadzę ori DV.
Jednak nie w tą stronę to miało wszystko iść. Zbiórka funduszy na soft w toku a ja powoli przywracam samochód do stanu fabrycznego
Hmmm... Czyżby sam krótki kolektor spowodował takie anomalie??
Czy ktoś miał podobny problem, albo czy ktoś wie jak podejść do sprawy. Może jakieś pomysły??
