Przegląd przeszedł szrot bez problemu. O 10 mam zbieżność. Później koła, sprzątanie i można latać.
Jeszcze chyba sprzęgło trzeba odpowietrzyć bo bardzo nisko bierze.
Mam dokładnie tak jak Ty pierwsze poważne auto FIAT 125 miałem 13 lat następne 7 lat i wtedy kochałem grzebać przy nich przy dzisiejszych autach niestety nie pogrzebie nie jestem elektronikiem a one tym nafaszerowanehuubii pisze: 04 maja 2021, 14:30 To daj znać jak będziesz organizować te "ognisko", może coś się wysępi
PS. A tak czytając Twoją wypowiedź, zrozumiałem, że ja jestem wręcz odwrotny, niż Kolega. Auto dla mnie jest czymś więcej niż środkiem lokomocji, którego zmieniam bez wahania, jest częścią tego co przeżywam w danym momencie i pewnie dlatego VB jeździłem osiem lat (i zmieniłem bo warunki rodzinne się zmieniły) a wcześniej escortem dobre 5 (którego kupiłem jako auto prawie Flinstonów, i też włożyło się w nie sporo kasy, której nikt już nie zwróci - notabene, Esi sprzedany Bługarom na giełdzie za grosze, ale najważniejsze było dla nich diesel i hak - więc go wzięli do siebie do wożenia węgla, tyle tylko nie wiem czy tam dojechał
)
Żal mi było sprzedać VB, na szczęście jest w rodzinie i służy dzielnie.
Może i człowiek traci na tym całym interesie ale czy nie po to człowiek pracuje aby się USZCZĘŚLIWIAĆ?Dla każdego coś innego będzie oznaczalo słowo uszczęśliwiać..
Dla jednych auto będzie przedmiotem i TYLKO środkiem lokomocji dla innych (w tym ja) czymś więcej - trudno wyrazić to w słowach![]()
Sorry za![]()




