No to i ja coś od siebie napiszę.
Od razu zaznaczę, że jest to moja subiektywna ocena. Myślę, że każdy inaczej odbiera różne zachowania.
Auto u P. Andrzeja kupiłem ponad 2 lata temu. Myślałem, że w tamtym roku pisałem już opinię, ale dziś przeglądając ten wątek nie znalazłem więc teraz dodaję.
Po auto miałem około 600 km. Wcześniej dzwoniłem i się dowiadywałem, czy auto jeszcze jest i czy będzie jak przyjadę.
Po auto pojechałem z kolegą, który trochę bardziej ogarnia temat ode mnie. Pojechaliśmy pociągiem w nocy, żeby być rano i mieć cały dzień na ewentualne zwiedzanie Gorzowa i powrót z powrotem gdyby z zakupu wyszły nici.
Po przyjeździe (była około 6 rano) postanowiliśmy, że chwilę posiedzimy na dworcu, bo było za zimno i za wcześnie żeby P. Andrzeja budzić. W tym czasie wysłuchaliśmy kilku "regionalnych" piosenek wykonanych w języku niemieckim przez - jak mi się wydaje - tutejszą PKPowską kloszardkę. Bywałem już w wielu miastach na dworcach i zawsze jest jakaś rozrywka regionalna. Po tych występach stwierdziliśmy, że należy rozprostować kości i coś zjeść na mieście. Niestety nie zdążyliśmy, ponieważ czekając na ławeczce pod MCDonaldem zadzwonił P. Andrzej i zapytał gdzie jestem, po czym chwilę później przyjechał po nas no i oczywiście nie zdążyliśmy zjeść śniadania. Teraz wiem, że to było zagranie taktyczne z jego strony.

Głodni i zaspani pojechaliśmy oglądać auto. Na miejscu okazało się, że z głodu i niewyspania przyjechaliśmy oglądanym przez nas autem

No dobra, wstęp był trochę przydługi ale już zmierzam do sedna.
Na miejscu obejrzeliśmy auto najlepiej jak tylko potrafiliśmy. Ja wcześniej tu na forum przeczytałem chyba wszystkie wątki, które mówiły na co zwracać uwagę i jakie typowe problemy posiada Zafira, które trzeba wiedzieć.
Pan Andrzej nas nie pilnował, sprawdzaliśmy co chcieliśmy. Jak mieliśmy jakieś pytania to na nie odpowiadał, ale nie mieliśmy ich zbyt wiele.
Była też jazda próbna i wycieczka na SKP. Transakcję sfinalizowaliśmy przelewem na konto i podpisaniem umowy.
Jeszcze przed wyjazdem zmieniliśmy koła na letnie i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Na moje pytanie, czy jeśli coś by się wydarzyło po drodze to czy jest szansa na pomoc padło stwierdzenie, że "to moja w tym głowa, żebyście dojechali bez problemu" - dojechaliśmy
Sprzedawca nie wciska nic na siłę. Nawet odniosłem wrażenie, że mało Go obchodzi czy kupię czy nie.
Zaoferował pomoc w zmianie ogumienia, pomimo tego, że nie musiał tego robić.
Za wymienione przeze mnie uchybienia i blacharskie usterki, o których wiedziałem wcześniej wytargowałem rabat taki, jaki bym zapłacił u lakiernika.
W drodze powrotnej zapalił mi się "check engine", P. Andrzej kazał zdiagnozować i dać znać co wyjdzie.
Kupując używany samochód miałem świadomość, że nie kupuję nowego więc nie nastawiałem się na picuś glancuś igiełkę. Wcześniej takie właśnie samochody oglądałem kilkakrotnie w pobliżu miejsca zamieszkania i żadna igiełka nie była taka jak ta którą kupiłem.
Kilka mankamentów znalazłem już po jakimś czasie, i nie mogłem sobie darować, że takiej rzeczy nie sprawdziłem i jak to się stało, że nie zauważyłem wcześniej. Może wtedy więcej bym utargował.
Po przyjeździe wymiana wszystkich filtrów, płynów i rozrządu.
Od ponad 2 lat jeżdżę i jak do tej pory nie miałem kłopotów. W tamtym roku zgubiłem tłumik, wymieniłem szybę (wycieraczka bez pióra poleciała - uważajcie na to) i niestety założyłem gaz (niestety dlatego, że jak kupowałem, to obiecałem sobie że tego nie zrobię). W tym roku wymiana tarcz i klocków. A poza tym to zwykłe eksploatacyjne rzeczy jak wymiana co roku oleju i filtrów, łyse opony itp. A ten "check engine", który mi się zaświecił w drodze powrotnej na drugi dzień już znikł. Jak do tej pory, to pojawia się i znika (jak w znanej piosence) więc zacznę się martwić, jak przestanie znikać (podobno to typowe w tych autach).
No i na koniec Wam napiszę, że teraz bym już Zafiry nie kupił, a dlaczego? Ano dlatego, że od kupna przybyły mi kolejne 2 pociechy i niestety z przykrością muszę stwierdzić, że Zafira jest na 4 dzieciaków za mała.
Od pół roku szukam czegoś większego. Ale powiem szczerze, że Zafira zostanie u mnie do czasu aż ją zeżre do cna ruda (choć jeszcze nie widać), albo odpukać spotka mnie jakiś dzwon.
Pozdrawiam P. Andrzeja i doradzam wszystkim, żeby każde auto przed zakupem bardzo dokładnie sprawdzić, niezależnie czy jest to auto od P. Andrzeja.