auto pozostawione na mrozie
Moderator: Mariusz
-
moherowedziecie
auto pozostawione na mrozie
Drodzy koledzy, moja ZA będzie stała jakiś czas na dworze poddana działaniu warunków atmosferycznych.
Uzupełniłem już wszelkie płyny, jednak moje pytanie brzmi:
auto odpalać niech pochodzi przykładowo raz dziennie czy nie ruszać w ogóle.
Są mrozy i będą większe a nie będę potrzebował jeździć moją ZA i nie wiem czy dać jej spokój na czas nieużywania czy odpalać silnik dla zasady.
Uzupełniłem już wszelkie płyny, jednak moje pytanie brzmi:
auto odpalać niech pochodzi przykładowo raz dziennie czy nie ruszać w ogóle.
Są mrozy i będą większe a nie będę potrzebował jeździć moją ZA i nie wiem czy dać jej spokój na czas nieużywania czy odpalać silnik dla zasady.
-
rhaaziel
5-7 dni to bardzo krótki czas, więc kompletnie się nie przejmuj, gdybyś 'składował' autko dłużej to przepalanie raz w tygodniu jest bardzo zalecane. Teraz jeszcze wyjaśnię co wg mnie znaczy termin przepalanie - które dla wielu osób oznacza zapalenie silnika na parę minut i tyle, nic bardziej mylnego jak już zapalasz auto to po to żeby nim pojechać, żeby wszystkie podzespoły zaczęły normalnie pracować, na postoju pracuje jedynie silnik, a gdzie pompa wspomagania, gdzie hamulce, gdzie amortyzatory, itd...
Bardzo podobna sytuacja jest w motocyklach, mój V-Strom stoi sobie normalnie całą zimę na stojaku (tak aby opony nie miały kontaktu z podłożem) akumulator ma ładowany, paliwa po korek (są też szkoły które polecają spuszczenie całego paliwa) i mimo że mnie kusi żeby posłuchać gangu widlastej dwójki to nie odpalam go nigdy, jak już zapalam to tylko gdy pogoda jest ciut lepsza i pozwala na pokonanie przynajmniej kilkunastu kilometrów.
W przypadku samochodu postępuję dokładnie tak samo, podczas mojej nieobecności w kraju, tata raz w tygodniu zabierał Astrę na przejażdżkę i autko bez najmniejszych problemów poczekało na mnie 7 miesięcy
Bardzo podobna sytuacja jest w motocyklach, mój V-Strom stoi sobie normalnie całą zimę na stojaku (tak aby opony nie miały kontaktu z podłożem) akumulator ma ładowany, paliwa po korek (są też szkoły które polecają spuszczenie całego paliwa) i mimo że mnie kusi żeby posłuchać gangu widlastej dwójki to nie odpalam go nigdy, jak już zapalam to tylko gdy pogoda jest ciut lepsza i pozwala na pokonanie przynajmniej kilkunastu kilometrów.
W przypadku samochodu postępuję dokładnie tak samo, podczas mojej nieobecności w kraju, tata raz w tygodniu zabierał Astrę na przejażdżkę i autko bez najmniejszych problemów poczekało na mnie 7 miesięcy
-
jarojk
Będąc na praktyce w wojsku ,byłem w placówce gdzie mieliśmy na Starach 660 centrale telefoniczne i wozy uzupełnienia , wozy te pomimo że miały nawet po 30 lat przebiegi miały max 4tys ( słownie cztery tysiące km) - i przypuszczam że większość z tego była robiona przy tzw "objazdach". One generalnie stały na kołkach, ale dwa razy w roku (wiosna i jesień) były zdejmowane, przesmarowywane i odpalane - dodam że z 4 tylko jeden miał lekki problem z odpaleniem- i "przejeżdżane" ;-)
-
TUX
ja mam [miałem] tak z moją Viki
stoi i raz na 1-2 tydzień krótka trasa dla rozruszania
ostatnio stała 2 tygodnie [lekko chłodno + deszcze]
chciałem odpalić - a tu cisza - NOWY Aku calkowicie rozładowany!!
Naładowałem Aku - podłączam klemy i... po ok 3 s poszedł z przewodów za silnikiem DYM
klemy szybko zdjąłem - gaśnica w pogotowiu i... cóż - stare przewody złapały pewnie wilgoć, nastąpiło przebicie, zwarcie i pewnie bedzie trzeba część instalacji wymieniac
stoi i raz na 1-2 tydzień krótka trasa dla rozruszania
ostatnio stała 2 tygodnie [lekko chłodno + deszcze]
chciałem odpalić - a tu cisza - NOWY Aku calkowicie rozładowany!!
Naładowałem Aku - podłączam klemy i... po ok 3 s poszedł z przewodów za silnikiem DYM
klemy szybko zdjąłem - gaśnica w pogotowiu i... cóż - stare przewody złapały pewnie wilgoć, nastąpiło przebicie, zwarcie i pewnie bedzie trzeba część instalacji wymieniac
-
Tommy
Przed dłuższym postojem proponowałbym zimą aku do ciepłego zanieść na czas postoju.
A jak będą takie mrozy jak tej zimy to po dłuższym postoju z aku pod maską może być ciężko z odpaleniem. Później można akumulator troszkę prostowniczkiem potraktować i nie powinno być problemu. A ogólnie autkiem trzeba jeździć bo jak to mówią może się autko obrazić.
A jak będą takie mrozy jak tej zimy to po dłuższym postoju z aku pod maską może być ciężko z odpaleniem. Później można akumulator troszkę prostowniczkiem potraktować i nie powinno być problemu. A ogólnie autkiem trzeba jeździć bo jak to mówią może się autko obrazić.
-
vampir