: 29 gru 2014, 19:15
Czy smutna wiadomość?
W pewien sposób tak. Zosia już praktycznie nie moja. Zmiana auta nastąpiła.
Czy radosna? Niestety tak. Okazało się, że w dobrym momencie dokonałam zamiany aut. Chwilowo ma ją kierownik, od którego po zamianie i dopłacie - mam obecnie inny samochód - dokona paru najważniejszych napraw i szybciej znajdzie nabywcę niż ja.
Czemu jeszcze mam powód do satysfakcji - niestety skala koniecznych napraw które są konieczne - może dojść i do 3 tysięcy. Amortyzatory już na pół pary, szczególnie tylne. Hamulce też jakby słabsze. Mam porównanie z obecną Tośką. Koło pasowe do wymiany, łożysko najpóźniej na wiosnę, nie wspomnę o zwykłej wymianie oleju z filtrem. Gdzieś nieznacznie gubi prąd. Pomijając - przebieg ma też niemały. Tak więc już nie moja gestia by porobić naprawy choć po uleczeniu - Zosieńka jeszcze komuś nieźle posłuży. Już jest umówiona na jutro u mechanika, pewnie nawet już i w sylwestra będzie świeżutka.
I co muszę niestety przyznać - skoro mnie Zosia nie "słyszy" - obecnie mam inny komfort jazdy, Zosieńka już i bardziej trzęsła i takie tam... tym razem nawet Maż to przyznaje.
Prócz tego - odeszłam od posiadania auta powyżej 5 osób. Skoro nie zarabia już samochód na siebie to darmową taryfą nie chciałam być.
Czy mi jej brak?
Myliłby się ktoś, kto by uznał, że nie. Dalej patrzę na nią z sentymentem. Widzę prawie codziennie, bo kierownik nią przyjeżdża. Ale sam przyznaje, że dobrze zrobiłam.
A Zosieńka - zostanie u mnie w dość sporym zbiorze pięknych zdjęć, w pamięci i wspomnieniach. Może kiedyś znów się uda............
\
Na razie muszę zorganizować sobie naklejkę klubową, chyba sobie sama nawet wytnę, folię mam. Tośka musi należeć do naszego ZKP.
W pewien sposób tak. Zosia już praktycznie nie moja. Zmiana auta nastąpiła.
Czy radosna? Niestety tak. Okazało się, że w dobrym momencie dokonałam zamiany aut. Chwilowo ma ją kierownik, od którego po zamianie i dopłacie - mam obecnie inny samochód - dokona paru najważniejszych napraw i szybciej znajdzie nabywcę niż ja.
Czemu jeszcze mam powód do satysfakcji - niestety skala koniecznych napraw które są konieczne - może dojść i do 3 tysięcy. Amortyzatory już na pół pary, szczególnie tylne. Hamulce też jakby słabsze. Mam porównanie z obecną Tośką. Koło pasowe do wymiany, łożysko najpóźniej na wiosnę, nie wspomnę o zwykłej wymianie oleju z filtrem. Gdzieś nieznacznie gubi prąd. Pomijając - przebieg ma też niemały. Tak więc już nie moja gestia by porobić naprawy choć po uleczeniu - Zosieńka jeszcze komuś nieźle posłuży. Już jest umówiona na jutro u mechanika, pewnie nawet już i w sylwestra będzie świeżutka.
I co muszę niestety przyznać - skoro mnie Zosia nie "słyszy" - obecnie mam inny komfort jazdy, Zosieńka już i bardziej trzęsła i takie tam... tym razem nawet Maż to przyznaje.
Prócz tego - odeszłam od posiadania auta powyżej 5 osób. Skoro nie zarabia już samochód na siebie to darmową taryfą nie chciałam być.
Czy mi jej brak?
Myliłby się ktoś, kto by uznał, że nie. Dalej patrzę na nią z sentymentem. Widzę prawie codziennie, bo kierownik nią przyjeżdża. Ale sam przyznaje, że dobrze zrobiłam.
A Zosieńka - zostanie u mnie w dość sporym zbiorze pięknych zdjęć, w pamięci i wspomnieniach. Może kiedyś znów się uda............
\
Na razie muszę zorganizować sobie naklejkę klubową, chyba sobie sama nawet wytnę, folię mam. Tośka musi należeć do naszego ZKP.