: 15 gru 2014, 12:48
Opiszę Wam historię koleżanki:
auto potrzebne bo pierwsza praca, 20km dojazdy itp, rodzice kupili jej Opla Corsę C z pobliskiego komisu. Znajomy, znajomego, znajomego... Książka serwisowa itp. LPG salonowe, 146tyś km przebiegu...
Kupiła, tydzień do pracy jeździła i któregoś dnia wchodzi koleś z działu logistyki do biura z pytaniem "czyja ta srebrna Corsa na parkingu"
Koleżanka - no moja
Logistyk - a bo to jest nasze auto, flotę wymienialiśmy 3m-ce temu
K - o, to chyba fajnie co ?
L - no niezupełnie bo to były auta przedstawicieli, ogólnie zajeżdżone.
K- jak to, ona ma 146tyś km przebiegu.
L - daj mi VIN to Ci prześlę na maila całą historię
No jak jej przysłał to usiadła z wrażenia. Auta jako flota ASO nie widziały bo oni mają umowy serwisowe z jakimś tam warsztatem. Także każda pieczątka pewnego ASO Opla w Łodzi to lipa... Przebieg auta w chwili sprzedaży 283 tyś km, auto faktycznie bezwypadkowe no ale przebiegu 2x tyle...
Auta oddane do firmy leasingowej a ta sprzedała na licytacji dalej. Koleś wyciągnął jej fakturę z leasingu gdzie też widniał taki sam przebieg 283 przy sprzedaży i dane nabywcy - komis z którego ona kupiła czyli wiadomo kto cofnął.
Zebrała papiery, ojców i do komisu a koleś najpierw wielkie oczy skąd państwo to macie, że on takie kupił i sranie w banie. Jak mu rzucili kopiami że kupił i było 2x tyle przebiegu zmienił front i że jak chcą to może im oddac ale tyle co ma na umowie. A na umowie K-S widniało 14600zł a zapłacili 18tyś zł.
Klasyczne ćwoki chciałoby się rzec ale ludzie ostatni samochód kupowali w `99roku z salonu i to było Daewoo którym do tej pory jeżdżą. Żaden nie wpadł na pomysł aby się rozeznać ze komis powinien fakturę wystawić z danymi komisu (a wystawili im umowę K-S słup kontra oni i zaniżoną kwotę żeby w US było mniej do zapłaty)...
No i co - nosi zwiesili i wyszli...
Po 3 m-cach padła pompa olejowa silnika, mało silnika nie zatarło (silnik 1.2, pompa w pokrywie rozrządu). Poszło chyba z 600 na naprawę... potem zaczęła szaleć elektronika i do kpl instalacja gazowa. Także przez pół roku włożyła w auto chyba ze 3 tysiące i sprzedała za 12 tys zł - od wystawienia w net po 15 min był telefon od jakiegoś handlarza, po godzinie był pod domem po auto. Nawet nie oglądał, położył 12 i pojechali. Ożenił innych zapewne na podobny numer...
Także w 7m-cy była 7 tyś zł w plecy
Nauczona doświadczeniem przy kolejnym aucie pierwsze pytanie czy będzie faktura na pełną kwotę. 10 telefonów i 10x na tym kończyła się rozmowa.
Ci którzy sprzedawali na umowy (handlarze tyle ze po cichu) to samo.
Po 2m-cach poszukiwań trafił się w końcu Fiat Grande Punto, polski posalon gdzie ktoś napisał że sprzedaje bo jest skrzynia biegów do wymiany. Sprawdzili w ASO - faktycznie każda pieczątka była ich, pełna historia co i kiedy robione było i że stwierdzili uszkodzenie skrzyni. W między czasie pokopaliśmy w necie, norma i nie skrzynia tylko synchronizator, który został wymieniony, (ten typ tak ma) przy okazji sprzęgło bo 110 tyś km głownie miejskiej jazdy zrobiło swoje. Zagazowała w dobrej gazowni i powiedziała że będzie nim tak długo jeździła aż silnik z pod maski na jezdnię nie wyleci bo na samą myśl o kolejnych poszukiwaniach "dobrego" samochodu w PL się chora robi...
Także ludzie, 10x sprawdzajcie zanim położycie kasę...
auto potrzebne bo pierwsza praca, 20km dojazdy itp, rodzice kupili jej Opla Corsę C z pobliskiego komisu. Znajomy, znajomego, znajomego... Książka serwisowa itp. LPG salonowe, 146tyś km przebiegu...
Kupiła, tydzień do pracy jeździła i któregoś dnia wchodzi koleś z działu logistyki do biura z pytaniem "czyja ta srebrna Corsa na parkingu"
Koleżanka - no moja
Logistyk - a bo to jest nasze auto, flotę wymienialiśmy 3m-ce temu
K - o, to chyba fajnie co ?
L - no niezupełnie bo to były auta przedstawicieli, ogólnie zajeżdżone.
K- jak to, ona ma 146tyś km przebiegu.
L - daj mi VIN to Ci prześlę na maila całą historię
No jak jej przysłał to usiadła z wrażenia. Auta jako flota ASO nie widziały bo oni mają umowy serwisowe z jakimś tam warsztatem. Także każda pieczątka pewnego ASO Opla w Łodzi to lipa... Przebieg auta w chwili sprzedaży 283 tyś km, auto faktycznie bezwypadkowe no ale przebiegu 2x tyle...
Auta oddane do firmy leasingowej a ta sprzedała na licytacji dalej. Koleś wyciągnął jej fakturę z leasingu gdzie też widniał taki sam przebieg 283 przy sprzedaży i dane nabywcy - komis z którego ona kupiła czyli wiadomo kto cofnął.
Zebrała papiery, ojców i do komisu a koleś najpierw wielkie oczy skąd państwo to macie, że on takie kupił i sranie w banie. Jak mu rzucili kopiami że kupił i było 2x tyle przebiegu zmienił front i że jak chcą to może im oddac ale tyle co ma na umowie. A na umowie K-S widniało 14600zł a zapłacili 18tyś zł.
Klasyczne ćwoki chciałoby się rzec ale ludzie ostatni samochód kupowali w `99roku z salonu i to było Daewoo którym do tej pory jeżdżą. Żaden nie wpadł na pomysł aby się rozeznać ze komis powinien fakturę wystawić z danymi komisu (a wystawili im umowę K-S słup kontra oni i zaniżoną kwotę żeby w US było mniej do zapłaty)...
No i co - nosi zwiesili i wyszli...
Po 3 m-cach padła pompa olejowa silnika, mało silnika nie zatarło (silnik 1.2, pompa w pokrywie rozrządu). Poszło chyba z 600 na naprawę... potem zaczęła szaleć elektronika i do kpl instalacja gazowa. Także przez pół roku włożyła w auto chyba ze 3 tysiące i sprzedała za 12 tys zł - od wystawienia w net po 15 min był telefon od jakiegoś handlarza, po godzinie był pod domem po auto. Nawet nie oglądał, położył 12 i pojechali. Ożenił innych zapewne na podobny numer...
Także w 7m-cy była 7 tyś zł w plecy
Nauczona doświadczeniem przy kolejnym aucie pierwsze pytanie czy będzie faktura na pełną kwotę. 10 telefonów i 10x na tym kończyła się rozmowa.
Ci którzy sprzedawali na umowy (handlarze tyle ze po cichu) to samo.
Po 2m-cach poszukiwań trafił się w końcu Fiat Grande Punto, polski posalon gdzie ktoś napisał że sprzedaje bo jest skrzynia biegów do wymiany. Sprawdzili w ASO - faktycznie każda pieczątka była ich, pełna historia co i kiedy robione było i że stwierdzili uszkodzenie skrzyni. W między czasie pokopaliśmy w necie, norma i nie skrzynia tylko synchronizator, który został wymieniony, (ten typ tak ma) przy okazji sprzęgło bo 110 tyś km głownie miejskiej jazdy zrobiło swoje. Zagazowała w dobrej gazowni i powiedziała że będzie nim tak długo jeździła aż silnik z pod maski na jezdnię nie wyleci bo na samą myśl o kolejnych poszukiwaniach "dobrego" samochodu w PL się chora robi...
Także ludzie, 10x sprawdzajcie zanim położycie kasę...