: 05 gru 2015, 18:26
K... jestem załamany
Zadzwonił lakiernik i stwierdził, że się przeliczył... 350zł/element to o wiele za mało... w sumie ma rację, bo wymiana przednich błotników to wcale nie drobnostka (konieczny demontaż szybek czyli i całej tapicerki wokoło w środku), do tego 4 drzwi - demontaż listew, więc i tapicerki, zderzaki oba (przedni do wymiany błotników i wygody, tylny do wygody pracy), polerka dachu góry drzwi i tylnych błotników, więc mu się uzbierało... zawołał ok. 5000zł łącznie, to połowa wartości auta
Wiem, że dostałem 3,5kzł, ale na razie nie mam 1,5kzł, no dobra nie mam 1000, na dzień dzisiejszy, aby dołożyć i nie wiem czy mnie nie "braknie" pod koniec miesiąca... wysnułem kilka opcji:
1. Jakoś naruchać brakujący tysiak i spróbować się dogadać, aby choć trochę poprawił zderzaki i lusterka
2. Zrobić tylko drzwi i błotnik uszkodzony+listwy, tylne lewe nadkole wewnętrzne (dość duży punkt rdzy=dziura pod nią pewnie się kryje) i wymienić przednie błotniki z malowaniem (może wyjdzie ok. 2-2,5kzł) i może zostanie na nowe zimówki
3. Zrobić tylko drzwi i błotnik+listwy, kupić nowe zimówki i alufelgi na zimę 15" i powoli odkładać odpowiednią kwotę na lakierowanie i rdzę, zostanie też na zakup nowej przepływki
k... poradźcie coś, bo mam gwóźdź we łbie wbity i za cholerę nie mogę znaleźć odpowiedniego narzędzia do wyciągnięcia go, a najpóźniej w poniedziałek muszę auto oddać albo i nie oddać i szukać innego lakiernika.
ps. czy przypadkiem nie przesadził koleś z ceną? wszyscy wokoło go polecają, nie odpieprza fuszerki, robi konkretnie i na lata, ale długo i ciężko dogadać się na termin. Pytam, bo nigdy nie dałem malować auta i po prostu nie mam doświadczenia
Mały update
Uspokoiłem się i zadzwoniłem do kumpla, który malował w zupełnie innym mieście maskę i drugi kumpel prawie całą Vectrę B. Dobry kolega, można powiedzieć przyjaciel zaskoczył mnie jednym - dlaczego lakiernik, który wiedział od ponad miesiąca o moim zleceniu, wiedział co jest do roboty, auto obejrzał, wiedział dokładnie ile roboty, polecił kupić błotniki (które kupiłem - 250zł i pokazałem zdjęcia w jakim stanie - na jednym wgniecenie noska i na boku), a dopiero 2 dni przed terminem odstawienia nagle robi kosztorys... w sumie trochę racji ma mój przyjaciel, że gościu chyba zauważył, że się napaliłem i dołożę 1,5 koła, aby mieć śliczne ukochane wozidło. Przyjaciel też dodał, że nie zna lakiernika, który zajmuje się blacharką=wstawki nadkoli na przykład wyglądają następująco - żywica+szpachla. Cholera, mam zagwozdkę jeszcze większą i skłaniam się ku opcji:
4. Zostawić naprawy blacharskie i zająć się bezpieczeństwem czyli nówki zimówki (dobre zimówki, a nie najtańsze) i do tego alumki na zimę, do tego przepływomierz ori i ewentualnie co wyjdzie a blacharkę zostawić na wiosnę/lato jak się dozbiera funduszy... 5000zł to połowa auta, połowa, której mi nikt nie zwróci w razie sprzedaży, a tak przynajmniej będzie dobry wóz, który będzie dziennie mnie woził do roboty co najmniej (a mam 30km w jedną stronę)
1. Jakoś naruchać brakujący tysiak i spróbować się dogadać, aby choć trochę poprawił zderzaki i lusterka
2. Zrobić tylko drzwi i błotnik uszkodzony+listwy, tylne lewe nadkole wewnętrzne (dość duży punkt rdzy=dziura pod nią pewnie się kryje) i wymienić przednie błotniki z malowaniem (może wyjdzie ok. 2-2,5kzł) i może zostanie na nowe zimówki
3. Zrobić tylko drzwi i błotnik+listwy, kupić nowe zimówki i alufelgi na zimę 15" i powoli odkładać odpowiednią kwotę na lakierowanie i rdzę, zostanie też na zakup nowej przepływki
k... poradźcie coś, bo mam gwóźdź we łbie wbity i za cholerę nie mogę znaleźć odpowiedniego narzędzia do wyciągnięcia go, a najpóźniej w poniedziałek muszę auto oddać albo i nie oddać i szukać innego lakiernika.
ps. czy przypadkiem nie przesadził koleś z ceną? wszyscy wokoło go polecają, nie odpieprza fuszerki, robi konkretnie i na lata, ale długo i ciężko dogadać się na termin. Pytam, bo nigdy nie dałem malować auta i po prostu nie mam doświadczenia
Mały update
Uspokoiłem się i zadzwoniłem do kumpla, który malował w zupełnie innym mieście maskę i drugi kumpel prawie całą Vectrę B. Dobry kolega, można powiedzieć przyjaciel zaskoczył mnie jednym - dlaczego lakiernik, który wiedział od ponad miesiąca o moim zleceniu, wiedział co jest do roboty, auto obejrzał, wiedział dokładnie ile roboty, polecił kupić błotniki (które kupiłem - 250zł i pokazałem zdjęcia w jakim stanie - na jednym wgniecenie noska i na boku), a dopiero 2 dni przed terminem odstawienia nagle robi kosztorys... w sumie trochę racji ma mój przyjaciel, że gościu chyba zauważył, że się napaliłem i dołożę 1,5 koła, aby mieć śliczne ukochane wozidło. Przyjaciel też dodał, że nie zna lakiernika, który zajmuje się blacharką=wstawki nadkoli na przykład wyglądają następująco - żywica+szpachla. Cholera, mam zagwozdkę jeszcze większą i skłaniam się ku opcji:
4. Zostawić naprawy blacharskie i zająć się bezpieczeństwem czyli nówki zimówki (dobre zimówki, a nie najtańsze) i do tego alumki na zimę, do tego przepływomierz ori i ewentualnie co wyjdzie a blacharkę zostawić na wiosnę/lato jak się dozbiera funduszy... 5000zł to połowa auta, połowa, której mi nikt nie zwróci w razie sprzedaży, a tak przynajmniej będzie dobry wóz, który będzie dziennie mnie woził do roboty co najmniej (a mam 30km w jedną stronę)



