No to jestem po wymianie tulei pływających tylnej belki.
Tuleję do wprasowania miał mi dorobić znajomy ślusarz z kawała starej solidnej rury. Jak pojechałem odebrać okazało się że ta rura co mu ją dałem akurat mu pasowała do innej roboty za co brał sporą kasę a w ramach rekompensaty wytoczył mi taką jak powinna być z całego kawała stali - także fabryka

Co do pytania ile ? "żebym mu du** drobnymi nie zawracał" - mam skoczyć po 2 chłodne browarki i jesteśmy kwita

Mechanik: niestety wymiana tych tulei bez zdejmowania belki jest praktycznie niewykonalna ze względu na znikomą ilość dostępnego miejsca także jakbyście nie kombinowali i tak trzeba całą odkręcać od podłogi żeby mieć swobodny dostęp normalnym ściągaczem a z tym się wiąże kolejny problem: przestawia się geometria tylnego zawieszenia... Zaznaczył co prawda każde mocowanie w trzech punktach i montując ponownie ustawił kreska w kreskę ale i tak kazał jechać na geometrię żeby sprawdzili czy ok bo po prostu szkoda opon bo mam nówki.
Także do kosztów wymiany tych tulei należy doliczyć koszty kontroli i ew. korekty geometrii tylnej belki po zabiegu.
Co do tego co było u mnie to te środkowe półksiężycowe elementy wyrwały się całkowicie z gum i obróciły. Skutkowało to już wężykowaniem auta, zwłaszcza w koleinach. Także po rozkręceniu śrub po prostu wypadły te elementy osobno.
Problem spory żeby stare tuleje wyprasować bo siedzą jak wspawane a wszelkie metody siłowe kończyły się gięciem ich i zwijaniem/marszczeniem, generalnie wszystko tylko nie chciały wyjść. Zatem skończyło się przecięciem ich piłą nożową i po sprawie. Nowe (po oczyszczeniu gniazd z utlenionego starego materiału + smar weszły jak "w kaczą du*ę"

Potem już tylko ponowny montaż belki (która waży tonę chyba - ja nie wiedziałem że ten element tyle waży !!) i poskładanie wszystkiego do kupy.
Po robocie po piwku i przypomniało mi się że drzwi za kierowcą się nie otwierają - wiązka prawdopodobnie. Ochłonął i zabraliśmy się za to. Oczywiście strzał w dziesiątkę: na 15 kabli biegnących w peszlu, 12 było połamanych a otulina na nich spękana dosłownie co 2-3mm przynajmniej 5x na każdym z uszkodzonych kabli.
Oskórował każdy, polutował, zaizolował termokurczliwą izolacją, potem wszystkie w kolejną i tą przesmarowaliśmy smarem silikonowym: dzięki temu przy otwieraniu/zamykaniu drzwi kable w tym miejscu już się nie łamią a tylko lekko podginają i wsuwają dzięki poślizgowi do wewnątrz drzwi pracując w tym fabrycznym gumowym wężu.
Drzwi ożyły - wreszcie

Zeszło na wszystko łącznie 4h z czego godzina dobra na tą nieszczęsną wiązkę drzwi bo to babranie z lutownicą i opalarką.
Zrobiliśmy po kolejnym piwku no i rozmowy o kasie: fakt że mu trochę podawałem i przytrzymywałem co i jak tam trzeba było bo jak wspominałem belka na prawdę sporo waży, ale i tak tej mojej roboty było tyle co kot napłakał plus ta wiązka drzwi.
Zapytał czy potrzebuję tą dorobioną tuleję którą przywiozłem, mówię że mi nie potrzebna bo raz że mam zrobione a dwa że jak się kiedyś znowu trafi to i tak sam tego nie zrobię tylko do niego wstawię.
No to jak mi niepotrzebna to on by ją wziął bo jemu się przyda i w takim układzie stówka go zadowoli za wszystko.
Także tak się skończyła finansowo cała impreza z wymianą tulei pływających i naprawą połamanej wiązki: 100zł + 6 piw
W temacie tulei przewijały się głosy o samodzielnej wymianie tego "na podnośniku pod blokiem"... Jak ktoś jest wyjątkowo uparty i na dodatek sprawny mechanicznie może i da radę ale moim zdaniem zadanie niewykonalne w takich warunkach. Bez podnośnika którym można swobodnie regulować całym samochodem, bez podpór żeby belkę opuścić czy podnieść, bez dobrego dostępu aby wyciąć stare tuleje które się rozpadły dosłownie mowy nie ma aby je wymienić.
Co do auta po zabiegu:
- stoi ok 4cm wyżej
- zniknął problem rozkraczonego tyłu - teraz koła stoją prosto
- tył się bardzo usztywnił w stosunku to tego co było przed - wrażenie jakby twardsze sprężyny założył
- prowadzi się wzorowo i to jest od razu wyczuwalne: jednak myszkował cały czas po drodze, dopiero po wymianie wyczułem różnicę jak jest teraz a jak było wcześniej
- no i trzeba jechać na kontrolę geometrii po zabiegu żeby było "podręcznikowo" prosto.
Tyle. Albo aż tyle...
