Przez te wszystkie bajery trochę się ostatnio zdenerwowałem, ale od początku, bo sporo się ostatnio działo w samochodzie, a nawet nie było kiedy pisać.
Dwa tygodnie temu silnik zaczął dziwnie pracować i zamiast turbiny słyszałem odkurzacz, co ostatecznie udało się zdiagnozować jako zmęczenie klap wirowych. Listwa sterowała trzema klapami, ale zsunęła się z klapy sterującej. Próba czyszczenia i naprawy skończyła się tym, że listwa zupełnie spadła i aktualnie podróżuje luzem na silniku. Na szczęście da się z tym jeździć, a w najbliższym czasie planowana jest regeneracja.
Z pozytywnych rzeczy udało się wreszcie obsłużyć przyciski na monitorach wmontowanych w zagłówki, dzięki czemu możliwe jest włączanie/wyłączanie ekraników oraz regulacja intensywności podświetlenia. Przydaje się to zwłaszcza nocą, ponieważ w oryginale jest bardzo jasno.
Od tygodnia samochód jest pod opieką żony, która chwilowo pracuje spory kawałek od domu. W czwartek musiałem pędzić na akcję serwisową, ponieważ okazało się, że nie można zamknąć drzwi od strony kierowcy, a podczas jazdy 'chyba zapaliła się kontrolka oleju'. Wyposażony w zesaw nażędzi i laptopa z interfejsem dotarłem do samochodu. Myślałem, że uszkodziłem zamek podczas montażu wygłuszenia drzwi, ale problemem była linka stalowa przy klamce wewnętrznej, która uległa zagięciu i uniemożliwiała powrót mechanizmu do pozycji spoczynkowej. 5 minut pracy i drzwi odzyskały pełną sprawność. Przy okazji postanowiłem sprawdzić błędy w poszukiwaniu usterki związanej z olejem. Trochę pobawiłem się komputerem, ale okazało się, że nie ma śladu po problemach. Jeszcze trochę klikania i postanowiłem przestawić samochód, który stał w pozycji ułatwiającej naprawę drzwi, a tu niespodzianka - akumulator rozładowany

Byłem przekonany, że to efekt załączenia zapłonu podczas zabaw interfejsem. Musiałem odebrać żonę z pracy, więc na szybko znalazłem pomocny akumulator, odpaliłem na kablach i ruszyłem w trasę. I tu kolejna niespodzianka - wcześniejsze próby uruchomienia silnika z rozładowanego akumulatora spowodowały wysyp błędów komunikacyjnych między modułami, co w efekcie wprowadziło samochód w tryb awaryjny. Kto doświadczył tego trybu wie, że nie da się tak jechać. Na szczęście pod ręką był odpowiedni sprzęt i po kasowaniu błędów auto ożyło. Było to całkiem sporo przygód jak na jeden dzień. Na weekend samochód wrócił do domu i odpoczywał. Dziś podczas próby zapakowania bagaży na wyjazd okazało się, że nie działa otwieranie drzwi z pilota, Po chwili okazało się, że nie działa nic. Miernik pokazał, że napięcie akumulatora wynosi 1,7V

Szybko zdjąłem zaciski i napięcie skoczyło do 5V, a po chwili odpoczynku ponad 10V. Akumulator po podładowaniu wrócił do samochodu celem wyszukania przyczyny rozładowania. Oczywiście pierwsze podejrzenie padło na zamontowane niedawno dodatki, które natychmiat zostały odłączone. Pomiar prądu spoczynkowego wykazał 750 mA. Kolejno wyciągałem wszystkie bezpieczniki w nadziei, że znajdę winowajcę i nic. Przeniosłem się do tylnej skrzynki, sprawdziłem wszystkie bezpieczniki i znów nic. Trochę mnie to przeraziło, bo wskazywało na uszkodzenie któregoś z modułów. Postanowiłem odpinać kolejno wiązki w RECu i wreszcie coś się ruszyło. Bez wiązki odpowiedzialnej między innymi za drzwi pobór prądu w spoczynku spadł praktycznie do zera. Zbyt szybko jednak odetchnąłem z ulgą myśląc, że to wina którejś z wiązek w drzwiach. Odpinanie poszczególnych drzwi nic nie zmieniło. Chciałem się już poddać, bo zrobiło się późno, ale przypomniałem sobie o podstawce telefonu, którą ostatnio zdemontowałem z tunelu środkowego. Wydawało się to głupie, że odłączony element może zwiększyć pobór prądu, ale skończyły mi się pomysły i postanowiłem to sprawdzić. Sięgnąłem po przystawkę do schowka i dopiero po chwili naszło mnie, że jest tam lampka. Jeszcze przed sprawdzeniem przystawki chciałem sprawdzić czy przypadkiem lampka nie pali się cały czas. Po zamknięciu schowka było ciemno, przycisk teoretycznie działał, ale nie dawało mi to spokoju. Lampka, która teoretycznie zapaliła się przed chwilą, była gorąca. Jeszcze raz przycisnąłem przycisk w schowku i zerknąłem na miernik - 30 mA

Nie wnikałem już w przyczynę uszkodzenia włącznika - żarówka została zdemontowana. Ciekawe jest to, że nie ma na tym obwodzie bezpiecznika, albo z powodu późnej pory coś pominąłem.
Dla tych, którzy mają mało czasu lub cierpliwości na czytanie tego opowiadania:
Jeżeli w samochodzie znika Ci prąd, sprawdź czy nie przywłaszcza go żarówka w schowku.