Hej!
Nie mogę już edytować poprzedniego postu, więc muszę pisać nowy.
Umówiłem się wczoraj z panem na dziś na 9:30. Daleko nie miałem, autostradą i DK 50 raptem pół godziny jazdy... No i cóż, o 9:30 plac zamknięty na głucho. Za to przez ogrodzenie widzę, że zafirka z aukcji to tak naprawdę diesel

. No nic, dzwonię do gościa, że się umawiałem, jego nie ma, co jest grane, a on, że zadzwoni do chłopaków, bo nie wie, czemu ich nie ma. No nic, pięć minut przed dziesiątą dojechał. Pytam, czemu w opisie aukcji i na zdjęciach jest inna zafira, niż wystawiona (w aukcji - poliftowa, na placu stuprocentowo przedliftowa), ale gość nie zrozumiał problemu. Bo przecież samochód jest wystawiony na placu, a w aukcji też był... A że nie ten sam egzemplarz, to już dla niego było abstrakcją, bo to syn aukcję wystawiał...
No nic, skoro już jestem i nawet zaczekałem, bo chciałem sobie świeżo kupiony miernik przetestować, to mogę i taki samochód z bliska obejrzeć. Jeszcze zza parkanu zauważyłem, że szpary przy masce są nierówne. Z bliska się okazało, że maska jest przekoszona w lewo o jakieś 2-3 stopnie (krótko mówiąc - wyraźnie "przechylona" w lewo - różnica w szerokości szpar do jakichś 3 mm). Cały samochód spolerowany (z Gliwic, więc lakier powinien mieć chyba jakieś 100 mikronów, a miał tyle tylko w niektórych miejscach - za to w innych było ich raptem 34). Nawet jak mi się miernik rozkalibrował (a kalibrowałem go "świeżo" i na moim Golfie pokazywał mniej więcej tyle, ile powinien), to różnice pomiędzy elementami były spore. Kolejne sprawy - nierówne reflektory, niespasowany do końca przód - zdaniem szwagra zmieniono cały przedni pas. Poza tym wymyty silnik. W silniku założone nowiutkie, niczym nieprzykopcone niebieskie wtryski, jakby dopiero co wyjęte z paczki (wyglądały nienaturalnie w stosunku do reszty silnika). Za to olej był gęsty, właściwie nie spływał z bagnetu - dodano jakiegoś uszczelniacza do silnika? W komorze silnika korozja - także przy wahaczach. Silnie skorodowany tylny tłumik, środkowego nie zobaczyłem - było mokro i kurtki nie chciałem brudzić.
Acha - na lewym błotniku, który był szlifowany, we wklęśnięciu przy kole (od przodu) naddatek lakieru - miejsce trudno dostępne, więc spolerowanie nie wyszło. Za to były widoczne pod światło ślady papieru ściernego.
Co do papierów - gość ich nie miał. Umawiał się ze mną na dziś w sprawie konkretnego samochodu, a dokumentów nie wziął. Jak stwierdził, nigdy nie bierze, bo za dużo musiałby wozić (całą teczkę,

). Ale może zadzwonić po kolegę... Zresztą jak nam plac otworzył (i samochód), plątał się przy innych wozach (byliśmy jedynymi oglądającymi), zamiast cokolwiek o samochodzie powiedzieć lub pokazać. By odpalić samochód musiałem sprzedającego szukać, bo dokądś polazł. Jakoś mu chyba nie zależało na sprzedaży.
No nic, w końcu grzecznie podziękowałem i że jednak jedziemy. Pan zapytał, czy coś nie w porządku, na co ja - owszem. I wróciliśmy.
Tak więc znowu nic. "Sztuka nówka nieśmigana", ale po jakichś robotach. W silniku znowu jakieś bandaże na niektórych przewodach, za to silnik wymyty na glanc. Środek trochę zużyty, kompletnie porysowany wyświetlacz (swoją drogą, czym można go było tak porysować???) No i końcowa cena jakieś 30 500. Mam czas, poszukam dalej...
