Koledzy po pierwsze zaapeluję: nie karmić trolla. Ignorowany wykończy się sam.
Co do tematu: moje auto aktualnie ma przejechane ok 270 tys. Jak na diesla powiem, że jeszcze daleko mu do końca jego żywotności. Powód poprawnego i w miarę bezawaryjnego działania? - poprawna eksploatacja, w miarę nabyta świadomość motoryzacyjna i dbanie o terminową wymianę płynów oraz zużywających się części układu jezdnego. Nie oszczędzam na drobiazgach.
200 tys jak pisałem wcześniej to nie jest jakiś górny pułap możliwości dla każdego auta. Moje drugie auto (VW Polo) ma udokumentowany i stuprocentowy pewny przebieg w tej chwili 248 tys. Silnik 1.4 benzyna. I co? I nic. Kupiłem go z powodu owszem, dbania o wpisy i zbieranie faktur, ale poprzedni właściciel miał niską moim zdaniem świadomość motoryzacyjną i zaszczurzył auto do tego stopnia, że silnik gasł prawie na każdym skrzyżowaniu, obroty pływały, czasem miał problemy z odpalaniem. Każdy kto by spojrzał na takie auto i przebieg - powiedziałby - szrot. Dla mnie był to wyłącznie argument do zbicia ceny. I to bardzo
Po zakupie oczywiście pakiet startowy. Przewody, świece (które były tak zapieczone, że nie wiem czy zmieniane od nowości (w papierach nie znalazłem wzmianki o ich wymianie)), filtry oczywiście, z czego jeden umieszczony pod plastikami w okolicy przedniej szyby był absolutnie nie widoczny ponieważ był tak zasyfiony śmieciami, zgniłymi liśćmi, błotem etc. Pierwsze co przyszło mi do głowy zrobić zdjęcie i nie zrobiłem (czego żałuję) bo pomyślałem, że to wstyd pokazywać kolegom co kupiłem, nie pomyślałem, że przecież to nie moja wina a dzisiaj miałbym podkładkę do pokazania co można zrobić za grosze z autem, którego nikt nie chciał przez kilka miesięcy od jego wystawienia na sprzedaż. Aku też wymieniłem, bo nie wiedziałem kiedy było wymienione i po weekendzie postoju już mi auto nie odpalało jak trzeba. Wstawiłem stare aku z Zafiry. Nawet weszło. Problemów z odpalaniem teraz nie mam.
Wyczyściłem zwyczajnie co się dało. I co? Silnik nie dość, że pracuje normalnie, zbiera się tak, że poezja, bąkolotem jeździ się rewelacyjnie, nic nie gaśnie, nic się nie dzieje złego.
Konkluzja. Nie każde 200 tys to dużo. Ważne, jak auto jest prowadzone. Oczywiście trzeba mieć trochę świadomości motoryzacyjnej, co podkreślam raz jeszcze.
Wtrącę jeszcze mały OT co do ASO...
(w nawiązaniu do tych wypowiedzi)
Szkoda, że nie każdy z nas wie, kto jest zatrudniany w takich firmach, jaką wiedzę i doświadczenie posiadają tam pracujący mechanicy, ilu pracujących w ASO na prawdę potrafi poprawnie zinterpretować błędy jakie pokazuje komputer a nie tylko odczytywać co on pokazuje i lecieć z naprawami na pałę.... Szkoda, że ASO zatrudnia w 95% ludzi z łapanki, nie mających pojęcia o motoryzacji, nie mających świadomości motoryzacyjnej.
Szkoda, że nie tylko ASO ale i w mojej branży w renomowanych serwisach elektroniki pracujący tam technicy często mogli by co najwyżej w moim serwisie mi myć podłogi... Niestety w przeważającej i to bardzo przeważającej większości o problemach technicznych nie ma z kim rozmawiać. Szkoda... Bo potem klient nasłucha się durnych głupot bo się "specjaliście" tak wydaje i ten, będąc przekonanym o swojej racji będzie dalej debilnie brnął w swoich przekonaniach... Ja sam przebranżowiłem się z serwisu komputerowego już dawno temu bo mi się słabo robiło, jak widywałem ciągle mega mądrych klientów, którzy wiedzieli doskonale, a już na pewno lepiej niż ja, co się zepsuło w ich komputerach, bo mają kolegów pracujących w Media Markt i ja na pewno nie mam racji...
Szkoda, że w ASO nie pracują tacy ludzie jak Rybka, Cieniass i wielu naszych kolegów z ZKP. Szkoda... Ale dobrze, że takich ludzi mamy za kolegów na naszym forum.
Amen.