po całodziennym kręceniu torksami/ śrubokrętami itd , z dumą mogę oznajmić że :
Wymieniłem wszystkie żaróweczki licznika oraz MIDa ( zwykłe bo u mnie na wsi nie ma LEDów a nie chciało mi się czekać - jak się uprę to musi być dzisiaj i koniec )
Naprawiłem centralny zamek drzwi tylnych prawych ( urwane 3 kable w wiązce )
Naprawiłem

nieświadomie wajchę kierunkowskazów ( nie wiem co zrobiłem - nie odbijały a teraz odbija jak w nowym aucie

popsikałem smarem te sprężynki , może to to ? )
Wymontowałem ustrojstwo pseudo klimatronik co to germanie zamontowali w miejscu pokrętła ciepło/zimno ( teraz muszę kupić pokrętło albo cały panel bo ten jest poszarpany itd )
no i najważniejsze w sumie - jak pomyślę co się mogło stać i jak niewiele brakowało do tragedii ...
Wymiana hamulców przód - klocki i tarcze
wymiana gumy na półosi lewa strona
autem od wyjazdu od mechanika zrobiłem jakieś 130 km. wszystko było ok lecz kierownica przy 120km/h zaczynała dość solidnie drgać ... pomyślałem nie wiem czemu ale o łacznikach stabilizatora czy czymś podobnym - czymś co wytrzyma do powrotu do domu itd ...
pojechałem na trzepaki zawieszenia bo nie dawała mi spokoju ta kierownica !!!!
a to ujrzałem po podniesieniu auta ... po dokręceniu wibracje zniknęły .
