Po remoncie spokojna jazda i docieranie silnika.
I tak przez około 1000 km, po których pojechałem na wymianę oleju.
Po wymianie oleju wyjechałem zadowolony, że wreszcie najgorsze (jeśli chodzi o naprawy) mam za sobą.
Ale jak już wcześniej wspominałem, mam takiego pecha, że jak jedna rzecz związana z autem mnie ucieszy, to zaraz znajdzie się coś aby tę radość zakłócić
I tak było i tym razem.
Wyjechałem od mechanika, ale po przejechaniu kilku kilometrów najpierw poczułem dziwny zapach spalenizny, a kiedy zatrzymałem się na światłach zaświeciła się kontrolka oleju.
Szybki zjazd na pobocze, wyłączenie silnika i kontrola co się dzieje.
Pod maską i pod samochodem sucho. Na bagnecie poziom idealny.
Ponowny rozruch silnika i znowu kontrolka oleju.
Ale tylko na niskich obrotach. Po dodaniu gazu kontrolka gasła.
Czyli ciśnienie oleju.
Wróciłem do mechanika i auto znowu musiało zostać na kilka dni.
Sprawdzone było wszystko po kolei i niestety okazała się rzecz najgorsza z możliwych przy tych objawach, czyli padła pompa oleju.
Niestety zatarła się.
Pewnie jakiś syf po naprawie głowicy, może jakieś opiłki, w każdym razie znowu rozbieranie auta i znowu zrzucanie rozrządu.
Po wymianie pompy wreszcie spokój.
Ale praca silnika jeszcze nie idealna.
Jeszcze zdarzało się, że silnik się dławił przy przyspieszaniu, albo nierówno ciągnął.
Dopiero wymiana KZFR i obu elektrozaworów sterujących nimi sprawiło, że silnik chodzi jak złoto.
Dlaczego nie zrobiłem tego przy robieniu remontu?
Kasa. Niestety nie byłem w stanie pociągnąć wszystkiego na raz.
Obecnie, jak wszystko zostało zrobione, auto chodzi jak nigdy dotąd (odkąd ja je mam).
Spadło spalanie, poprawiło się przyspieszenie, aż ponownie nabrałem ogromnej przyjemności z jazdy.
Teraz naciskam pedał przyspieszenia i czuć że auto rwie do przodu.
Po zrobieniu wszystkich powyższych rzeczy, pojechałem na ponowne uruchomienie instalacji LPG.
Przy okazji wymieniłem wtryski od LPG, bo te które miałem ponoć nie były wysokiej jakości.
Mam nadzieję, że teraz będą już tylko małe bieżące naprawy i auto odwdzięczy się bezawaryjną pracą.
W końcu włożyłem w nie sporo serca i...portfela.
