: 28 mar 2011, 13:31
Ponieważ zostałem przez kilka PW poproszony o rozwinięcie tematu miny - w skrócie opiszę.
Na wstępie zaznaczę - proszę się nie zniechęcać moją sytuacją co do zakupów u Andrzeja. Praktycznie w Wigilię kupiłem od niego Zafirę Cosmo z panoramą. Cena 46 za rok 2007 i 150 KM - nie najgorzej. Podobnie jak Kolega opisujący wcześniej podjechałem wieczorem z Poznania - była zima i ciemny wieczór, obejrzałem na zewnątrz, obadaliśmy czujnikiem, przejechałem się z 2 km - pod maskę nie zaglądałem. Wpłaciłem zadatek i po kilku dniach przyjechałem po nią pociągiem. Wszystko niby ok, ale w miarę jeżdżenia zaczęły się pojawiać niedoskonałości. Skrzynia, dwumasa itd. Teraz ostatnio wziąłem się za klimę. Gdybym otworzył maskę u Andrzeja okazało by się chociaż, że chłodnica od klimy jest - ale w kawałkach i to by wzbudziło moje podejrzenia. Ale to nie jest najgorsze - najgorsze jest to, że auto miało jakiś kontakt z wielką wodą - ponieważ w pompie klimy była woda, wentylator wewnątrz do wysokości 1/3 skorodowany, do śrub nie podchodź bez palnika - nie idzie ich nijak odkręcić - wszystko pordzewiałe. To chyba za wcześnie - aby można było mówić o zużyciu eksploatacyjnym. W sumie od zakupu wydałem na same naprawy ponad 7 tyś - sama klima kosztowała mnie w ubiegłym tygodniu 1870 PLN. Najgorsze jest to, że przynajmniej raz w tygodniu zostawiam auto w warsztacie, a mechanik straszy, że na tym nie koniec. Z mojej strony wtopa totalna. Powiadomiłem o tym Andrzeja - przyznał, że auto nie jest poleasingowe, tylko z ogłoszenia prywatnego. Teraz jak kojarzę fakty i je analizuję - dochodzę do wniosku, że Andrzej jako importer został też chyba wrobiony. Auto z przebiegiem 148 tyś, przy czym w lutym 2010 miało przebieg 145 tyś i robiony rozrząd (zrobiony faktycznie bo sprawdzałem) - następnie chyba głównie stało bo w 10 miesięcy symboliczny przebieg 3 tyś. Właściciel oczywiście był ten sam.
Reasumując - pomimo zaufania pewne rzeczy należy sprawdzać, bo można się nieźle sparzyć i potem to już nie wiem co - płacz i płać, albo do sądu - a tutaj sprawy się toczą latami (tak się składa że jestem biegłym i często uczestniczę w postępowaniach).
Przykro mi, że taka sytuacja miała miejsce - jeszcze raz - proszę nie traktować tego posta jako antyreklamy, a jedynie uczulam, aby dokładnie oglądać i sprawdzać KAŻDE auto.
Na wstępie zaznaczę - proszę się nie zniechęcać moją sytuacją co do zakupów u Andrzeja. Praktycznie w Wigilię kupiłem od niego Zafirę Cosmo z panoramą. Cena 46 za rok 2007 i 150 KM - nie najgorzej. Podobnie jak Kolega opisujący wcześniej podjechałem wieczorem z Poznania - była zima i ciemny wieczór, obejrzałem na zewnątrz, obadaliśmy czujnikiem, przejechałem się z 2 km - pod maskę nie zaglądałem. Wpłaciłem zadatek i po kilku dniach przyjechałem po nią pociągiem. Wszystko niby ok, ale w miarę jeżdżenia zaczęły się pojawiać niedoskonałości. Skrzynia, dwumasa itd. Teraz ostatnio wziąłem się za klimę. Gdybym otworzył maskę u Andrzeja okazało by się chociaż, że chłodnica od klimy jest - ale w kawałkach i to by wzbudziło moje podejrzenia. Ale to nie jest najgorsze - najgorsze jest to, że auto miało jakiś kontakt z wielką wodą - ponieważ w pompie klimy była woda, wentylator wewnątrz do wysokości 1/3 skorodowany, do śrub nie podchodź bez palnika - nie idzie ich nijak odkręcić - wszystko pordzewiałe. To chyba za wcześnie - aby można było mówić o zużyciu eksploatacyjnym. W sumie od zakupu wydałem na same naprawy ponad 7 tyś - sama klima kosztowała mnie w ubiegłym tygodniu 1870 PLN. Najgorsze jest to, że przynajmniej raz w tygodniu zostawiam auto w warsztacie, a mechanik straszy, że na tym nie koniec. Z mojej strony wtopa totalna. Powiadomiłem o tym Andrzeja - przyznał, że auto nie jest poleasingowe, tylko z ogłoszenia prywatnego. Teraz jak kojarzę fakty i je analizuję - dochodzę do wniosku, że Andrzej jako importer został też chyba wrobiony. Auto z przebiegiem 148 tyś, przy czym w lutym 2010 miało przebieg 145 tyś i robiony rozrząd (zrobiony faktycznie bo sprawdzałem) - następnie chyba głównie stało bo w 10 miesięcy symboliczny przebieg 3 tyś. Właściciel oczywiście był ten sam.
Reasumując - pomimo zaufania pewne rzeczy należy sprawdzać, bo można się nieźle sparzyć i potem to już nie wiem co - płacz i płać, albo do sądu - a tutaj sprawy się toczą latami (tak się składa że jestem biegłym i często uczestniczę w postępowaniach).
Przykro mi, że taka sytuacja miała miejsce - jeszcze raz - proszę nie traktować tego posta jako antyreklamy, a jedynie uczulam, aby dokładnie oglądać i sprawdzać KAŻDE auto.