Rafoooo, można i taniej ale dla mnie to takie troche jakby "branie kredytu" na naprawy, kupujesz ulepa a potem łatasz przez rok lub dwa bo to bo tamto (oczywiście wyjątek potwierdza regułę, ale chyba za długo już po tym świecie chodzę

), suma sumarum wychodzi tyle samo lub niewiele taniej, a auto zamiast jeździć stoi po warsztatach. Ze sprzedażą kompletnie mnie się nie spieszy, zobaczymy jak będzie. Zdaję sobie sprawę, że cena jest wysoka, ale na prawdę odwzorowuje stan auta. Sam komplet powłok na aucie to ~3k pln...
Czemu sprzedaje? Oficjalna wersja najwspanialszej z żon to argumenty, że nie potrzeba nam już tak dużego auta bo dzieciaki podrosły, wózków już nie wozimy, z parkowaniem problem bo wielkie itp. itd. De facto pomysł sprzedaży pojawił się chwilę po tym jak poinformowałem najwspanialszą że będe zamawiał sobie nowe auto...

i tak z planowanego hothatcha zrobiło się hot-kombi, a z zafiry zrobił się hothatch

Faktem jest oczywiście, że tak duże auto jest nam w zasadzie na chwilę obecną zbędne, ale mogłoby spokojnie jeszcze trochę u nas pojeździć bo "jeść nie woła"
Wojti, dokładnie tak

czy znajdzie się ktoś kto doceni się okaże, nie spodziewam się klientów walących drzwiami i oknami

Na sprzedaż auta mam jakieś 4 miesiące na luzie, a jak mam je oddać półdarmo, to wole Zofię gdzieś "w rodzinę" upchnąć.