szura217 pisze:ja u siebie 3 lata walczyłem dopóki sterownik nie wyszło że to sterownik miesza. Już w końcu (jak na razie) mam spokój.
No to ładna perspektywa...

Więc żeby nie grac na czasie jutro zadzwonię do jakiegoś solidnego diagnosty, żeby się umówić na dokładne przetrzepanie ECU. Gdyby się okazało że tutaj leży pies pogrzebany to:
1 - i tak się upiję, bo wreszcie znajdzie się przyczyna tych hocków klocków
2 - czy ECU może być totalnie uwalony? W to raczej wątpię bo na szczęście poza tymi numerami z powtarzalnym checkiem P0170 nic więcej się nie dzieje...
3 - jeśli nie będzie totalnie uwalony to czy nada się na regenerację w
www.elektrobip.pl ?
Dla zbudowania napięcia w temacie polecam filmik "Jak się uszkadza sterownik silnika Opel 1.8 Z18XE...":
https://www.youtube.com/watch?v=SjZVodZLNik
Goście się wstrzelili w temat, nie ma co... Nawet pacjentka siostrzana...
A co do tego Twojego ECU to jakie miałeś objawy? I co miałeś przepisane od lekarza na uspokojenie że jednak nie pozbyłeś się auta w ciągu tych 3 lat? Ja to bym chyba po pół roku nadawał się na oddział leczenia zamkniętego...
Forfiter2012 pisze:[...] Nie pamiętam czy pisałeś czy nie ale takie wszystkie drobne element: świece, cewki, filtr paliwa, pompa paliwa, przepustnice to już wykluczyłeś na 100%? Bo faktycznie może te ecu coś mota bo u mnie to też były błędy cudaczne a się okazało że to sterownik leży i żadna inna wymiana/naprawa niepotrzebna.
Uuuu... No to Kolego, obudziłeś potwora.... Potwór nazywa się "zestawienie, co było robione żeby ratować to auto"... :> No ale Kolega prosi, Kolega ma...
1.Wymiana katalizatora (stary GM na nowy GM ale z fabryki z Gliwic)
2.Wymiana przepływomierza (stary SIEMENS na nowy DELPHI)
3.Wymiana rozrządu (stary INA na nowy BOSCH)
4.2 krotne czyszczenie przepustnicy
5.Próby z dwoma kompletami świec (NGK, BOSCH)
6.3 krotna rozbiórka i sprawdzanie dolotu i wężyków podciśnienia
7.Próby z dwiema cewkami (Magneti Marelli, Valeo)
8.3 krotna regulacja dynamiczna LPG
9.Wywalenie nowego kata i wstawienie "regenerowanego"
10.Wymiana regulacyjnej sondy lambda (stara SIEMENS na nową BOSCH)
a po drodze jako dodatkowe występy artystyczne, nie związane z meritum:
11. wymiana tylnej poduszki silnika
12. wymiana przewodów hamulcowych (całość)
Więcej grzechów nie pamiętam, ale pewnie jakiś demon czai się już w zaroślach - patrz wyżej na plan sprawdzenia ECU... Filtr paliwa, powietrza i oleju były wymieniane we wrześniu 2016 podczas zalewania oleju z MoS2. Pompa paliwa nie była wymieniana ale z tego co pamiętam na diagnostyce u mechaniora nie było tam żadnych kłopotów... Hm...

Jednak może warto się pochylić na chwilę i w tym temacie bo na przykład:
http://forum.opel24.com/topic/68314-blad-p0170/
Sporo spraw zbieżnych (P0170, mulenie, dziwne obroty na jałowych...) więc podpytam ponownie o ciśnienie Pb.
No własnie... Pb... A na LPG też mam hity... Więc pompa paliwa nie ma tutaj znaczenia. No ale i tak spytam.
Kończąc wywód - dziś, pomimo wczorajszej porażki po wymianie sondy, pojechałem do pracy Zafirą żeby ją jeszcze sprawdzić. Do pracy jechałem na Pb,auto generalnie jechało względnie dobrze, rozpędzało się, w sumie nawet git, itd... Jednak 11 km od domu, podczas przyspieszania na wyjeździe z ronda wywaliło Checka i znów zrobiło się mulaste. Tadaaa...! Na parkingu szybko zapchałem ELMa i odczytałem (a jakże) P0170. Do domu wróciłem z mułowatym autem - pedał w podłodze 4-5 bieg, a predkość max 80 km/h, do tego podjazdy pod górę masakra, auto po prostu samo schodziło z obrotów...
Wieczorem jednak znów musiałem pojechać do Legnicy, i wk......ony na maksa stwierdziłem że po prostu skasuję Checka (albo on mnie albo ja jego!

) a potem przegonię auto do wiwatu, niech się dzieje co chcę, niech nawet zawory wylatają... Mam dość.... Więc po skasowaniu checka się bujnąłem - auto leciało jak rakieta, do miasta na benie, decha, 140 km/h, hamowania silnikiem, redukcje, znów decha... I co? I nic!!

Checka nie ma...! No to, myślę, powtórka z rozrywki ale tym razem na LPG. I powrót w tym samym stylu - kręcenie do 4000-5000 tys obrotów, 130-140 km/h, a potem raptem podjazdy pod górkę na 3 biegu od 1200 obr... A co! Niech ma!
I...? DALEJ NIC! Zafirynda dokatulała się normalnie do domu, zziajana ale bez żadnych błędów, jakby to była normalna przejażdżka w stylu niedzielnego emeryta... Do tego akustycznie było wszystko w porządku, żadnych ryczeń, żadnego rUp rUp rUp...
No i co teraz robić? Złomować? Diagnozować? Jeździć? A może poświęcić trzeba?!
Po konsultacji z mechaniorem wybraliśmy opcję 2 i jak pisałem wyżej poszukam jutro jakiejś głębokiej diagnostyki ECU. Zobaczymy co wyjdzie... Podejrzewamy też może po prostu jakąś uwaloną wiązkę kabli, która raz łaczy raz nie. Więc po diagnostyce zawitamy też do elektryka...
