: 15 gru 2016, 20:37
Temat dawno nie ruszany bo i nic się nie działo
Lało się tylko i jeździło do czasu.
Pare dni temu zaczęło się coś dziać, przy naduszonym sprzęgle i włączonym biegu po chwili samochód zaczynał jechać
Akurat na dworze wypizd, w domu mam remont i musiała zocha poczekać na swoją kolej, garaż zawalony meblami z domu więc nie było nawet jak i gdzie powalczyć.
Wczoraj wstawiłem żeby odtajała i obeschła no i po naduszeniu sprzęgła pod spodem coś takiego:

Nie leci ciurkiem ale udało mi się złapać spadającą kroplę (stąd taki efekt na zdjęciu).
Na początku było względnie ale po 3-4dniach już po kilku sekundach na sprzęgle zaczynał ciągnąć, więc poszedł w odstawkę.
Na dworze zimno a w garażu ciasno więc odwlekałem, ale w końcu trzeba się zabrać do roboty
Ostatnio w garażu zmieniałem olej w skrzyni w grand cherokee i żeby się zmieścić musiałem wszystko wywalić z garażu i ledwo było jak drzwi otworzyć, zaparkowałem swoim vanem martwiąc się o równie małą przestrzeń dookoła a tu nie dość że można otworzyć drzwi to i z przodu i z tyłu miejsca dość że nawet sprężarki nie musiałem eksmitować na zewnątrz - chociaż trochę gractwa trzeba było poprzemieszczać

I tak czas się zabrać za wyrywanie skrzyni

Robota nie fajna, tym bardziej że wcale nie tak dawno wszystko było na wierzchu, no ale nikt nie mógł przewidzieć że padnie wysprzęgnik .
Przy okazji zdjęcia koła zaskoczył mnie jeszcze inny niemiły widok.
Spotykałem już łączniki uszkodzone w różnym stopniu, ale takiej usterki jeszcze nie miałem

No i tak do kompletu jeszcze jeden element, na szczęście chyba w pore bo jeszcze się nie odzywa i nie wygląda żeby się jakiś syf dostał do środka, luzów też żadnych się nie wyczuwa

przy okazji wymienię łożyska na Macphersonach bo czasem trzeszczy przy skręcaniu no i chyba już czas na zimówki (odkąd spadł śnieg to nie jeździłem)
Tak więc kilka wieczorów mam zajętych
Dzisiaj rozebrałem tylko zawieszenie z prawej strony, wyrwałem półoś i zapał do pracy mnie opuścił, jutro w planie wyjęcie skrzyni i po części
Wolałbym nie inwestować w nowe sprzęgło, ale jak się nie trafi ładny używany komplet z jednego samochodu to trzeba będzie - nowe łożysko do starego docisku nie pochodzi też zbyt długo, podobnie jaka kolwiek inna kombinacja używanych części a robota nie jest zbyt łatwa i szybka więc nie warto oszczędzić paru złych żeby za 3 miesiące znowu się w to bawić.
Mam tylko cichą nadzieję że odkręcił się tylko przewód od wysprzęgnika bo dokręcałem go przez odchyloną skrzynię bo zapomniałem o nim przy wymianie silnika, a przed samą awarią miałem ostrą przejażdżkę więc może mu przeciążenia zaszkodziły - ale znając życie to raczej nic z tego
Lało się tylko i jeździło do czasu.
Pare dni temu zaczęło się coś dziać, przy naduszonym sprzęgle i włączonym biegu po chwili samochód zaczynał jechać
Akurat na dworze wypizd, w domu mam remont i musiała zocha poczekać na swoją kolej, garaż zawalony meblami z domu więc nie było nawet jak i gdzie powalczyć.
Wczoraj wstawiłem żeby odtajała i obeschła no i po naduszeniu sprzęgła pod spodem coś takiego:

Nie leci ciurkiem ale udało mi się złapać spadającą kroplę (stąd taki efekt na zdjęciu).
Na początku było względnie ale po 3-4dniach już po kilku sekundach na sprzęgle zaczynał ciągnąć, więc poszedł w odstawkę.
Na dworze zimno a w garażu ciasno więc odwlekałem, ale w końcu trzeba się zabrać do roboty
Ostatnio w garażu zmieniałem olej w skrzyni w grand cherokee i żeby się zmieścić musiałem wszystko wywalić z garażu i ledwo było jak drzwi otworzyć, zaparkowałem swoim vanem martwiąc się o równie małą przestrzeń dookoła a tu nie dość że można otworzyć drzwi to i z przodu i z tyłu miejsca dość że nawet sprężarki nie musiałem eksmitować na zewnątrz - chociaż trochę gractwa trzeba było poprzemieszczać

I tak czas się zabrać za wyrywanie skrzyni

Robota nie fajna, tym bardziej że wcale nie tak dawno wszystko było na wierzchu, no ale nikt nie mógł przewidzieć że padnie wysprzęgnik .
Przy okazji zdjęcia koła zaskoczył mnie jeszcze inny niemiły widok.
Spotykałem już łączniki uszkodzone w różnym stopniu, ale takiej usterki jeszcze nie miałem

No i tak do kompletu jeszcze jeden element, na szczęście chyba w pore bo jeszcze się nie odzywa i nie wygląda żeby się jakiś syf dostał do środka, luzów też żadnych się nie wyczuwa

przy okazji wymienię łożyska na Macphersonach bo czasem trzeszczy przy skręcaniu no i chyba już czas na zimówki (odkąd spadł śnieg to nie jeździłem)
Tak więc kilka wieczorów mam zajętych
Dzisiaj rozebrałem tylko zawieszenie z prawej strony, wyrwałem półoś i zapał do pracy mnie opuścił, jutro w planie wyjęcie skrzyni i po części
Wolałbym nie inwestować w nowe sprzęgło, ale jak się nie trafi ładny używany komplet z jednego samochodu to trzeba będzie - nowe łożysko do starego docisku nie pochodzi też zbyt długo, podobnie jaka kolwiek inna kombinacja używanych części a robota nie jest zbyt łatwa i szybka więc nie warto oszczędzić paru złych żeby za 3 miesiące znowu się w to bawić.
Mam tylko cichą nadzieję że odkręcił się tylko przewód od wysprzęgnika bo dokręcałem go przez odchyloną skrzynię bo zapomniałem o nim przy wymianie silnika, a przed samą awarią miałem ostrą przejażdżkę więc może mu przeciążenia zaszkodziły - ale znając życie to raczej nic z tego






