Cześć, podbijam temat żeby nie robić kolejnego.
Otóż oddałem jakiś czas temu Zośką (B) do mechanika na wymianę amorków (jeden wyrwał mi górną poduszkę) i niestety po naprawie miałem przygodę z pojawiającą się kontrolką samochodu w uślizgu (ESP?). CO ciekawe występuje ona od czasu do czasu:
- najczęściej w okolicy 100km/h, bieg raczej nie ma znaczenia ale próbowałem np. 3.
- jak się zaświeci to auto nie przyspiesza lub robi to mozolnie ale z wiadomych powodów - brak przyczepności.
- pogoda nie ma znaczenia ale mam wrażenie że przy dużej wilgotności jednak zdarza się częściej
- czasami pomaga zgaszenie silnika, czasami trzeba dać 3-4h żeby się "zmęczył" i zgasł
Wstępnie wygląda to na awarię czujnika ABS w jednej z piast ale może coś więcej podpowiecie. Mam do dyspozycji OPCOMa (klona) chociaż jak kontrolka ustanie mrugać to w kompie samochodu nie widziałem nowych alarmów
I teraz, czy można jakoś inaczej zbadać czujnik niż opcomem? np. miernik na czujnik? Reklamacja odpada bo to kuzyn i twierdzi, że nic nie robił/nie dotykał. Wiem, że może to zbieg okoliczności ale jakoś nie mam ochoty już się tam przepychać i tyle
EDIT: Dodam jeszcze, że od czasu problemu z czujnikiem (niezależnie czy lampka mryga czy nie), wskazówka prędkościomierza straciła na płynności tj. przy płynnym przyspieszaniu minimalnie zwalnia aby później szarpnąć o kilka km/h , chwile płynnie, zwolnienie/zamułka i znowu szarpnięcie.