Koledzy,mogę już oficjalnie powiedzieć(pochwalić się

),że dzisiaj odzyskałem dokładnie wartości i nastawy pracy dti-ka.Pracuje w całym zakresie obrotów miękko,nie rwie przy zmianach obciążenia,zapala i wyłącza miękko,moc jednostajnie przybiera przy typowym lekkim pomruku diesla.
A ponieważ jestem inżynierem,więc za cel(hobby) postawiłem sobie usunięcie tej usterki w wolnym czasie.Mam kupę materiałów dot.pompy vp44 i innych.Przeanalizowałem zasady pracy,łącznie z analizą ,,starzenia''się elektroniki i doszedłem do wniosku.
Pokrótce:powymieniałem wszystkie czujniki:map,przepływomierz,czujnik temp.,czujnik położenia wału,poprawiłem styki masowe-to kiedyś i stopniowo. Równo znacznie obserwowałem poprawy i zmianę czasu w zakresie temperatury pracy silnika,charakterystycznego warkotu.Myślałem,że to czujnik temperatury oszukuje,ale nie.
Nasze pompy mają wgrany soft dawki w cyklach(constans) i dlatego,że to jest stała,a więc nie dopasowuje się do aktualnych warunków właściwych pracy zczytanych z poszczególnych czujników.Najczęściej przyspiesza czas dawki.
Ale to nic.Odłączenie akumulatora i tzw. restart powodował zmianę czasu w pojawianiu się tego dźwięku,raczej stawał on się krótszy.Bo wiadomo,że w momencie załączenia się turbiny on znikał.I tu wniosek:za wczesny wtrysk do ilości powietrza.
I tak co tydzień robiłem ten restart(inni mówią na to adaptacja),zauważając lekką zmianę idącą w dobrym kierunku.No w sobotę zostawiłem znów na noc,przez niedzielę też nie jeździłem,aż do dziś tj. poniedziałek podłączyłem klemy przed wyjazdem i już widziałem,że to do tego zmierzałem.Serio,teraz samochód chodzi przyjemnie,warkot jest delikatny nieuciążliwy i to gaszenie -poezja.
Dodam,że po tych restartach zmieniał mi się moment obrotowy i średnie spalanie.Im chodził twardziej tym palił mniej tj.śr trasa polska 5,3l.s.Teraz chodzi miękko i pali normalnie tj.śr. trasa polska 5,8 l-prędkość w zakresie do 130km/h.Co lepsze?Wolę kulturę!