Turbo, DPF i kto wie co jeszcze... :/
: 12 sty 2020, 22:25
Zabawy (niestety) ciąg dalszyszymku pisze: 29 sie 2019, 22:45 Cześć
Opowiem Wam swoją historię, bo tymczasowo zawiodły mnie dotychczasowe działania. Więc po kolei.
Ok maja br zauważyłem, że po włączeniu klimy, auto jakby zamulało. Ale nic to, mało istotne. Ważniejsze, że od ub. roku dało się słyszeć z turbiny świsty, itp. Trochę się spodziewałem, wszak auto ma przynajmniej 251 tys na liczniku. Gdy na początku lipca zmieniałem olej, filtry, itp, mechanik też zauważył, że wokół turbiny jest "wilgotno", co sam od spodu też widziałem (na tej szerszej rurze przy turbinie było widać, że jest zalana z zewnątrz olejem). Ale auto jeździło dalej.
Końcem lipca, po przejechaniu 600 km od wymiany oleju itd, nagle przestała pracować turbina (pojawił się "klucz" na zegarach). I auto pracowało, ale bez mocy...
Podłączyłem najprostszą kostkę diagnostyczną (przez BT), program TorqueLite - nie wykrył błędów. Ale gdy w telefonie nacisnąłem opcje: kasuj błędy - automatycznie błąd na wyświetlaczu w aucie zniknął,a turbina zaczęła normalnie pracować (jak przed jej wyłączeniem).
Szczęście nie trwało długo, po po kilku km ponownie ten sam błąd. I ponownie wyłączenie i błąd... Po konsultacji ze znajomym mechanikiem, powiedział, by nie kasować błędu, by nie uszkodzić turbiny/silnika. Do domu jakoś dojechałem.
W międzyczasie (rok temu) miałem podobne objawy, i wtedy pomogło wyczyszczenie zaworu ciśnienia turbiny N75 (mała teflonowa siatka - była wtedy faktycznie bardzo brudna). Teraz analogicznie postąpiłem, ale nie pomogło (siatka była czysta).
Cóż, za radą mechanika, wydedukowaliśmy, że może faktycznie "skończyła" się turbina i trzeba ją wymienić.
Kupiłem więc regenerowaną (TURBO-REG Mielec) i mechanik ją założył. Błędu nie było, ale turbina nie działała.
Mechanik drążył dalej temat - DPF zapchany. Gdy go rozebrał (chciał po taniości go wymyć), ten rozsypał się - blaszki były zapchane, itp).
Wymieniłem więc i DPF, oraz jak się okazało - czujnik temperatury przy tymże też trzeba było.
I auto pochodził trochę na parkingu, turbo działało.
Wziąłem więc auto na przejażdżkę (10 km) i co widzę:
- znacznie większe spalanie niż zazwyczaj (9-12l/100), postojowe 3-5l/100)
- dym spod maski
Mechanik uspokoił mnie, że dym to resztki oleju z nowej turbiny, który służył by ją trzymać w świeżości, a spalanie z czasem powróci do normalności.
No cóż, pojechałem dalej, i faktycznie - dymu już raczej nie było, a spalanie jakby się ustabilizowało.
Uszczęśliwiony tym faktem, dziś w planie miałem dalszy wyjazd wakacyjny. Szło dobrze... do 54 km... kontrolka, brak mocy... i powtórka z rozrywki
Co mnie zaniepokoiło po odebraniu auta od mechanika (poza w/w objawami):
- turbina włączała się od ok. 2200 obr (wcześniej 1900 obr)
- turbina pomimo włączenia, nie miała aż takiego "kopa" jak wcześniejsza.
Mechanik twierdzi, że sprawdzał EGR, przepływomierz powietrza i ów zawór N75.
Jakie są moje przypuszczenia (ale nie znam się na tym gdzie to umiejscowić):
- po pewnym okresie pracy silnika/turbiny, zapycha się COŚ, co powoduje odcięcie doładowania turbiny. Pytanie tylko co?
Jakieś sugestie co to może być? Bo już budżet dawno przekroczony, a awaria wciąż nie naprawiona.
Myślę, że mimo wszystko wymiana turbiny czy DPF była konieczna (zważając na ich stan), natomiast to może (?) nie było przyczyną wyłączani się pracy doładowania turbiny.
Wszelka pomoc mile widziana!
Szymon
A więc:
- wymieniłem turbo
- wyczyszczony (profesjonalnie) DPF (z gwarancją, pełne wydruki, jest ok)
- zregenerowane wtryskiwacze (z gwarancją, pełne wydruki, jest ok)
- przepustnica wyczyszczona
- przy okazji okazało się, że do wymiany dwumas, więc też poszło do wymiany.
Po tych zabiegach, auto przejechało ok. 2,5 tys km i było dobrze... ale nie dalej jak dziś (choć poczułem już wczoraj), auto ponownie stało się mułowate. Na podjazdach ledwo dawało rady na 3 biegu, a wcześniej elegancko na 4 biegu ciągnęło.
Ewidentnie brakowało mocy, turbo chyba jakoś działało, ale co najwyżej powyżej 3 tys. obr, a to i tak mało. Zdecydowanie brakuje autu zrywu.
Na koniec jazdy dziś, na chwilę zapaliła się kontrolka "check" (czyli klucz), ale po paru minutach zniknęła. Póki co auto stoi na parkingu, bo jestem na tygodniowym wyjeździe, ale obawiam się co dalej. W czym może być kłopot? Czy znów PDF się zapchał? Tak szybko? Wiem, że w międzyczasie wypalał się min 2 razy (widziałem/czułem to).
Po podłączeniu przez OBD oczywiście brak błędów. Póki co nie mam możliwości podjechania do warsztatu (no chyba, że ktoś jest z Zawoi lub Jabłonki).
Jakieś sugestie? Porady?