: 02 mar 2015, 22:09
Po prostu próbuję to wziąć na chłopski rozum. Pakuję dodatek do paliwa oraz do zbiornika gazu.
Tankuję LPG do pełna - przyjmujemy że "łykam" te teksty że jakaś ciecz potrafi ochronić gniazda zaworowe przed osiadaniem - ale dobra, łykam.
Odpalam auto i jadę... powiedzmy do Chorwacji na wakacje. Do Dubrovnika.
Jadę. Po 450km kończy się LPG. Tankuję gdzieś po trasie. Dodatku już nie ma. Ale jest dodatek w paliwie.
Co z tego skoro silnik gorący - po 5 sek przełączył się znowu na zasilanie LPG - i tak 4x nim dojechałem na miejsce... Pokonałem ok 1500km zużywając może 100ml benzyny i ok 160L gazu bez dodatku.
Silnik cały czas w kitę bo autostrady itp.
Tam mamy lato - ciepło. Rozruch nawet "zimnego" silnika po nocy to max 300m i już jedzie na LPG. LPG bez dodatku. I tak znowu... kolejne tysiące km... przez 30 tyś km nim znowu dojedziesz na serwis...
Przecież to żadna ochrona... takie placebo jak magnetyzery itp "cuda"
Wiadomo że nic nie jest tak skuteczne jak autosugestia - jak ktoś sobie zatankuje 98 zamiast 95 to "czuje różnicę"... I nie ważne że mapy zapłonowe silnika wystrojone zostały na paliwo 95, nie ważne że silnik je zwyczajnie marnuje - zalał 98 i od razu czuje przyrost min 5KM
gdzie nawet gdyby takowy był - nie odczułby tego przy takiej masie auta.
Nawet na forum LPG spece twierdzą ze lubryfikacja to takie... dla spokojnego snu. Jak się ma rozlecieć głowica - to czy była lubryfikacja czy nie i tak się wypali i rozleci po 200 czy 300 tyś km (przy założeniu ze ktoś dba, serwisuje LPG i ma ją świetnie wystrojoną).
Ja wiem że SAAB`y które były lata temu ściągane z NL z gazem, już wówczas miały po 300 tyś km przelotu, u nas zrobiły 2gie tyle i jeszcze jakoś dychają ale czasy tamtych (pancernych) silników (opla) już odeszły.
Dzisiaj nawet bez gazu ten silnik i tak jak do 500 dobije bezawaryjnie to będzie sukces.
Gaz to kompromis - ile jesteś w stanie zainwestować aby zaoszczędzić... Zaoszczędzić aby... ci zostało bo już nikt nie wymienia/wstawia nowych silników. Po prostu zmienia się auto. Takie czasy...
Tankuję LPG do pełna - przyjmujemy że "łykam" te teksty że jakaś ciecz potrafi ochronić gniazda zaworowe przed osiadaniem - ale dobra, łykam.
Odpalam auto i jadę... powiedzmy do Chorwacji na wakacje. Do Dubrovnika.
Jadę. Po 450km kończy się LPG. Tankuję gdzieś po trasie. Dodatku już nie ma. Ale jest dodatek w paliwie.
Co z tego skoro silnik gorący - po 5 sek przełączył się znowu na zasilanie LPG - i tak 4x nim dojechałem na miejsce... Pokonałem ok 1500km zużywając może 100ml benzyny i ok 160L gazu bez dodatku.
Silnik cały czas w kitę bo autostrady itp.
Tam mamy lato - ciepło. Rozruch nawet "zimnego" silnika po nocy to max 300m i już jedzie na LPG. LPG bez dodatku. I tak znowu... kolejne tysiące km... przez 30 tyś km nim znowu dojedziesz na serwis...
Przecież to żadna ochrona... takie placebo jak magnetyzery itp "cuda"
Wiadomo że nic nie jest tak skuteczne jak autosugestia - jak ktoś sobie zatankuje 98 zamiast 95 to "czuje różnicę"... I nie ważne że mapy zapłonowe silnika wystrojone zostały na paliwo 95, nie ważne że silnik je zwyczajnie marnuje - zalał 98 i od razu czuje przyrost min 5KM
Nawet na forum LPG spece twierdzą ze lubryfikacja to takie... dla spokojnego snu. Jak się ma rozlecieć głowica - to czy była lubryfikacja czy nie i tak się wypali i rozleci po 200 czy 300 tyś km (przy założeniu ze ktoś dba, serwisuje LPG i ma ją świetnie wystrojoną).
Ja wiem że SAAB`y które były lata temu ściągane z NL z gazem, już wówczas miały po 300 tyś km przelotu, u nas zrobiły 2gie tyle i jeszcze jakoś dychają ale czasy tamtych (pancernych) silników (opla) już odeszły.
Dzisiaj nawet bez gazu ten silnik i tak jak do 500 dobije bezawaryjnie to będzie sukces.
Gaz to kompromis - ile jesteś w stanie zainwestować aby zaoszczędzić... Zaoszczędzić aby... ci zostało bo już nikt nie wymienia/wstawia nowych silników. Po prostu zmienia się auto. Takie czasy...