Witam po dłuższej przerwie, przez ten czas dużo się u mnie wydarzyło tzn w Zośką w tle, streszczenie poniżej.
1. Po przejechaniu niespełna 4000 tys. km od remontu silnika(7.05.2018), podczas normalnej jazdy spotkała mnie nie miła niespodzianka. Gdy miałem zjechać na tankowanie auta, nagle temperatura oleju skoczyła prawie do 150 stopni(pomyślałem sobie że coś nie tak), gdy obroty spadały z 3000 tys. do 2000 tys. pojawił się metaliczny dźwięk, jakby uderzać dwoma kawałkami metalu o siebie. Po zjechaniu na stację paliw obejrzałem dokładnie auto, myślałem w pierwszej chwili, że coś urwało się pod autem, ale nie dawały mi spokoju poprzednie objawy. Więc szybki telefon do mechanika i słyszę z słuchawki" nie jedź dalej, bo obróciło ci panewkę"
Telefon po szwagra, auto na hol i na kanał, odkręcenie korka oleju, następnie sprawdzenie oleju i wszystko jasne panewka powiedziała pa pa.
2. Auto dopiero co po naprawie, więc holowanie na warsztat. Mechanicy od razu stwierdzili że wina panewek, które ja kupiłem, bo sami nie potrafili kupić.
Powiedziałem im że poproszę o opinię rzeczoznawcy, albo sam sprowadzę swojego. Temat umarł, warsztat przez 3 tygodnie nie odzywał się, więc auto zabrałem do domu.
Zrobiłem ekspertyzę na własna rękę(koszt 1200 zł) i cytuję: "bezpośrednią przyczyną powstania uszkodzeń elementów silnika było niestaranne wykonanie naprawy silnika"
Po otrzymaniu ekspertyzy kolejna wycieczka do właściciela warsztatu, który robił remont w celu omówienia tego problemu. Właściciel powiedział że nie zgadza się z opinią i zgłoszą sprawę do ubezpieczyciela zakładu. Zakład chciał załatwić to wykorzystując swoje OC.
3. Kolejne dni mijały, w końcu przyjechał rzeczoznawcy od ubezpieczyciela w celu weryfikacji uszkodzeń. Kolejne dni zleciały i w lipcu przyszła korespondencja od ubezpieczyciela zakładu. Cytuje z pisma" umową nie są objęte roszczenia o wykonanie umów, o należyte wykonanie umów itd" Na końcu napisał ubezpieczyciel że powinno to być rozpatrzone w ramach gwarancji lub rękojmi na wykonaną usługę.
Z odpowiedzią od ubezpieczyciela udałem się do zakładu, który wykonywał usługę aby porozmawiać z właścicielem. Na miejscu okazało się że go nie ma bo jest na urlopie. Po kilku nastu telefonach udało mi się z nim umówić dopiero 7 sierpnia. Powiedział mi że nie poczuwają się dalej do winy, że to ja kupiłem złe panewki i muszę dochodzić swoich praw od dostawcy tych części. Właściciel zakładu powiedział że w ogóle nie czuję się winny. Przyjąłem to spokojnie, przeczuwając już wcześniej że będzie mnie czekać batalia w sądzie z nimi.
4. Znalazłem pod koniec sierpnia radcę prawnego, który zajął się moją sprawą. Obecnie zostało wysłane pismo do przed sądownej ugody.
5. W między czasie żeby mieć sprawne auto kupiłem rozbitą Zafirę B i zrobiłem przekładkę silnika z Z20LET na Z20LER. Sporo gratów sprzedałem z tej Zafiry, zakup i transport zwróciły mi się, plus do tego zmieniony silnika w moim aucie.
6. Pod koniec sierpnia autko po postoju 2-3 dni przy odpaleniu zaczynało coraz bardziej przydymiać. Po kilku telefonach do forumowiczów, padłą decyzja że robię remont sam. Głowica została zregenerowana, wpadły nowe pierścienie tłokowe KOLBENSCHMIDT, nowe śruby korbowodów z ASO Opla, wszystkie uszczelki silnika VICTOR REINZ,nowy pasek rozrządu i inne pierdoły.
7. Remont zajął mi prawie 2 tygodnie, z oczekiwaniem na części i głowicę. Auto złożyłem, zalałem świeżym olejem Mobil1 5w50. Zośka odpaliła od strzała i zaczęło się docieranie.
8. Auto za kaprysiło w trakcie docierania, wyskoczył błąd silniczka przepustnicy i pojawił się problem z strasznym zamulaniem przy przyśpieszaniu. Zośka dostała drugą przepustnicę z Zafiry B i mydełko od podciśnienia wraz z zaworem sterującym podciśnieniem. Po wymianie tych części Zośka odżyła.
8. Na dzień dzisiejszy przejechałem ponad 1000 km, w Sobotę wymiana filtrów i oleju na docelowy do Zośki.
9. Żeby nie było tylko złych wiadomości, Zośka dostała odnowione, delikatnie przyciemnione lampy na tył, została wyprana w środku i otrzymała cała gamę chemii Tenzi.
Podsumowując:
- w auto wpakowałem jakieś 15 tys. zł
- nigdy więcej nie oddam Zosi do żadnego mechanika, choćbym miał naprawiać ją sam przez miesiąc.
Na konie tego długiego i nudnego posta wielkie podziękowania dla: GRZENIA, WAMPIRA, RYBY.
Bez pomocy klubowiczów, nic nie zrobiłbym przy aucie. Ich wiedza powala na kolana. Za wszystkie telefony odebrane ode mnie serdecznie dziękuje
