: 03 sie 2016, 07:56
Powodzenia oby skończyło się wszystko szczęśliwie 
Forum dyskusyjne społeczności i użytkowników Zafira Klub Polska
https://zafiraklub.org/
Prawdziwy fanatyk Zafirykacza1982 pisze: szczerze - przeje...ane bez swojego autka, nieważne jakie auto zastępcze uda się załatwić, niech to będzie nawet ferrari, to nie moje i tyle...
Naprawa? no hmmm, żadna naprawa, nic nie zrobili, a jutro (znaczy rano jak wstanę) jadę po auto... dzwoniłem wczoraj rano i szef powiedział mi, że jak odjechaliśmy taryfą to syn wsiadł i odpalił od strzała... błąd jaki znalazł to czujnik temperatury wody i wywód, że może świrować i odcina komputer (bla bla bla, jasne). Nie robili nic przy aucie, bo to trzeba sprawdzić jak się sp...li. Nosz k... mać, jak przywiozłem to było źle, a że Zosi się odwidziało. Coś odcina napięcie na kompa, więc ten raczej nie ma szans na złapanie błędu. Niestety pozostają 2 opcje:wojtowca pisze:Prawdziwy fanatyk Zafirykacza1982 pisze: szczerze - przeje...ane bez swojego autka, nieważne jakie auto zastępcze uda się załatwić, niech to będzie nawet ferrari, to nie moje i tyle.... Niby to zwykły Opel a jednak ma to cosik w sobie
. Powodzenia w szybkiej naprawie!
No właśnie - kaprysy... niestety jest co raz gorzej... zaczęła częściej szarpać jak się ją zamuli (pod górkę na wysokim biegu, obroty ok. 1500-2000), szarpnie raz i się normalnie zbiera, spalanie w normie. Oczywiście nie mam pewności co do komputera, jutro napiszę do odpowiedniej firmy z nad morza, bo dzisiaj w drodze do pracy i z pracy (z przygodą) 3 razy kasowałem check po drodze (standardowo P0170 i jeszcze 4 inne, które wiszą od jakiegoś czasu). Zobaczymy co znawcy tematu uznają i może ECU pojedzie na sprawdzenie/regenerację. Zobaczymy jak się to potoczy i mam nadzieję, że Zosia nie stanie znowu na jakimś skrzyżowaniu.Wojti pisze:Trzeba być dobrej myśli Zosia lubi mieć kaprysy jak każda kobieta he he
Powieści ciąg dalszy zatem, bo dzisiaj mały adventure mnie spotkał... byłem u rodziców po robocie, widziałem jaka pogoda się robi, wypisałem pit związany ze spadkiem i stwierdziłem, że pora spadać, bo zaczynało się robić nieciekawie... przejechałem jakieś 10km i niestety oberwanie chmury... po kilku minutach nie można było jechać nawet powoli (20km/h i nic nie widać). Wszyscy stawali, zjechałem pod hotel, grad walił po dachu, aż się płakać chciało... po 5 minutach lekko ustało, więc jazda i co? 50m i kałuża ogromna... wszyscy zawracają, krawężniki zalane. Moje Kochanie dzwoni, że mieszkanie zalane... nosz k... mać, szybka decyzja - Zosia wysoka jest, jadę... Gościu Leonem z naprzeciwka nie podjął się i zawraca, Seicento zawraca. Poprosiłem Zosię i jedziemy powolutku, przeszła delikatnie. Za rozlewiskiem hamulce przestały działać (tarcze zalane, ale były chłodne, bo czekałem pod hotelem), kilka razy delikatnie przyhamowałem i jest ok... potem znowu korek, gałęzi kupa na drodze, w korku wyskoczyłem z auta usunąć gałęzie na drugim pasie, bo niestety babka nową Hondą chciała chodnikiem przejechać i się powiesiła.... fajne uczucie jak się w sandałach wchodzi w kałuże głębokości krawężnika... faken, gałęzie usunięte, z naszego pasa ktoś już wywalał gałęzie. Udało się, dojechałem do domu i szybko ocenić szkody w mieszkaniu - zobaczymy co jutro spółdzielnia powie na to (w zeszłym roku remont i raczej kiepsko parapety pomontowane skoro leci spod nich). Potem na spokojnie ocena Zosi:janekW67 pisze:Ja bym pomyślał o wydrukowaniu Rafałowych opowieści.
Mogłaby z tego powstać fajna książka.
Mnie to chyba nie dotyczy, za *uja bym się nie pchał z wiadomych przyczynkacza1982 pisze: Zosi przyjrzałem się głębiej pod maską i doszedłem do wniosku, że głębokość brodzenia Zosi to min. 40cm, wiem, jestem debil, bo to sprawdziłem na własnej (Zosi) skórze, ale moja nauka nie pójdzie na marne - inni będą wiedzieć jak śmigać po kałużach hehe
janekW67 pisze:Ja bym pomyślał o wydrukowaniu Rafałowych opowieści.
Mogłaby z tego powstać fajna książka.
Wojti pisze:Zawsze ciekawie sie czyta Twoje posty![]()
Chrees pisze:Rafał, myślałeś już o wydaniu książki??
