To ja wtrące swoje 3 grosze...
Jeśli ktoś ceni sobie dynamikę jazdy i potrzebuje sprawnego wyprzedzania - tylko diesel albo benzyna w turbo. Niestety to może być wybór bardzo kosztowny w przyszłości.
Dużo elementów ulegających zużyciu, trudnych w naprawach... zużyte silniki benzynowe turbo, zużyte turbiny, koła dwumasowe, zapychające się DPF-y albo już nieudolnie usunięte...
Jeżeli ktoś potrzebuje auta na krótkie dystanse, do miasta na zakupy, ewentualnie na jakiś dłuższy wypad od wielkiego dzwonu - tylko benzyna. Nowe diesle długo się nagrzewają, przez co szybciej zużywają jeźdźąc niedogrzane, DPF się nie wypala i z czasem zapycha.
W każdym modelu jest coś, co lubi się zepsuć i jest droga naprawa: w dieslach DTI padające pompy i dwumasy, w CDTI dwumasy, ewentualnie pompy wysokiego ciśnienia zużyte i wtryskiwacze, zapychane DPF-y, w benzynie Z18XER kółka zmiennego rozrządu i ich zawory. Nie wiem jak wygląda trwałość przekładni kierownicznych w ZB, ale mnie dopadła regenracja w ZA
W pracy poruszałem się ostatnio od nowości przez 44 miesiące Astrą H 1.7CDTI 110KM z DPF. Nic się w tym aucie z silnikiem nie działo poza awarią sterownika świec żarowych. Pilnowałem tylko oleju, lałem paliwo i jeździłem. Dziennie co najmniej 100km. Słysząc jednak dźwięk silnika tego auta na koniec kontraktu nie kupiłbym go dla siebie z przebieg 200kkm nawet za dobrą cenę - mimo że dobrze jeździło.
Prywatnie - mając obecnie Zośkę Y20DTH z 2005 roku żałuję że nie kupiłem benzyny i nie wsadziłem LPG (bo chcialem zaoszczędzić na montażu LPG, zmianie rozrządu i cenie zakupu). Co prawda diesel lata dziennie po 50km, spalanie latem maks 7,5l z klimą. Ale przerobiłem już regenerację serwa, sprzęgło, wysprzęglik, dwumasę. Teraz trzęsę się na myśl o pompie i turbinie... Jak się nie ma worka kasy, a potrzebuje "dupowozu", to kupować trzeba auta jak najprostsze, z minimalną liczbą statystycznych awarii i drogich podzespołów...