No dobra, no to przygód ciąg dalszy... bolesnych przygód...
Wczoraj odebrałem paczkę z zestawem po taniości... wiem, taniość jest do bani, ale kostka stacyjki Febi (przydała się, o czym za chwilę) oraz stacyjka Topran (niestety nic nowego dobrej firmy ni ma). Dodatkowo wieczorem do paczkomatu dotarł przełącznik kierunkowskazów przy okazji (bo mój nie odbija lewego kierunkowskazu, więc przy okazji). Rano po nocnej zmianie odebrałem drugą paczkę i dawaj pod blokiem z zapałem przy piwku dobrałem się do wymiany i tu już nie było tak fajnie. Na początek kostka, za chiny ludowe nie chciała wyjść, musiałem ją trochę zmasakrować, przy okazji rozebrałem ją samą i wypadło coś z niej i już nie było zapłonu... mordowałem ją 15 minut aż w końcu udało się ją wyciągnąć... niestety już nie jest do użytku, po 17 latach tkwienia w wtykach nie dało rady jej lekko wyciągnąć, ale się udało, zamontowałem nową kostkę i test śrubokrętem, jest OK... jest jeden sukces. No to od razu lewy przełącznik se wymienię, a co. Kupiłem przełącznik Febi, bo niby lepszy i droższy... jakoś 80zł no to drożej niż używka... niestety wymiana przy -13 stopniach nie jest zalecana... złamał się jeden zaczep wtyczki, ale wszystko się trzyma, działa, ale czy odbija kierunek to jeszcze nie wiem... No dobra, to już mam za sobą, więc wymiana stacyjki. Banalna sprawa, wcisnąłem co trzeba, oryginał ładnie wyskoczył, no to skoro to takie proste to wkładam nową i kończę imprezę, bo już uda mi tak zmarzły, że zaczyna boleć, ręce popękane z mrozu, ale nie poddaję się. Wkładam nową stacyjkę, bardzo ładnie, ciężko odbija, ale ok, musi się wyrobić i... nosz k...a mać. Po przekręceniu kluczyka na 1 pozycję stacyjka wypada

Zapadka trzyma tylko po wyciągnięciu kluczyka, a po przekręceniu znowu wyskakuje... auto po przerzuceniu "pestki" immo do pseudo kluczyka oczywiście odpala, ale po poruszeniu kluczyka cały wkład wypada (rozłącza radio i szyby) i aby zgasić auto trzeba trochę poruszać stacyjką, aby wpadła w kostkę... strach pomyśleć czy mi kierownicy nie zablokuje...
Normalnie adventure jak ta lala... rada dla potomnych - nie kupujcie najtańszych zamienników, ale w moim przypadku łączny koszt to 64zł za komplet, więc nie ma co żałować. Teraz wysłałem zapytanie do ASO o oryginalny wkład (może akurat będzie cena OK) i do firmy rozbierającej angole w mojej okolicy, aby jak najszybciej założyć cokolwiek pewnego... Niestety gdybym wiedział wcześniej to od razu bym zamówił jakąś używkę, ale człowiek uczy się na błędach i teraz mam nadzieję, że stacyjka w ASO będzie kosztować do ok. 200zł, ale zobaczymy co odpowiedzą
hehehehe, no to macie co czytać, a co, jak kryminał, a to może dlatego, że zanim padło wszystko zacząłem w aucie "czytać" audiobooka, jak na razie "przeczytałem" pierwszą część Millennium, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet... polecam, zaczynam drugą część
Dodano po 44 minutach 48 sekundach:
Kolejny mały aktual... zadzwonił miły Pan z ASO. Jest możliwość zakupu wkładki po numerze VIN, potrzebny tylko numer z karty (posiadam oczywiście), ale koszta... koszt samej wkładki to 448PLN... przy montażu w ASO jest 30% zniżki na część i 15% zniżki na usługę, co daje łącznie 445zł + 2 lata gwarancji, czas realizacji ok. 5 dni roboczych... daje mi to do myślenia, koszt dość duży w stosunku do wartości auta i możliwości zakupu używki za powiedzmy 60zł + usługa przerzucenia bebechów, aby kluczyka drugiego nie wozić... idę spać, po południu postaram się podjechać do Rybnika do "rozbieraczy" angoli, bo posiadają kilka sztuk na stanie i zapytać o cenę, wieczorem zadzwonię do nich i zapytam o cenę, zobaczymy co z tego wyjdzie.
ps. moja narzeczona jak powiedziałem 445zł powiedziała, że jest ok, ale to jednak prawie pół koła... mam gwoździa wbitego głęboko