Moja Zosia z tymi żarówkami i przegląd przeszła i minęła bez problemowo nie jedną kontrolę na drodze. Więc mi to nie przeszkadza.
[ Dodano: Pon Cze 24, 2013 14:35 ]
Moja Zosieńka w sobotę miała zasłużone SPA.
Zaczęło się od wyjazdu z Łęcznej około 7ej, za Lublinem zgarnęłyśmy Daniela, mojego instruktora i głównego wykonawcę

za co wielkie dzięki, mini spacer w Puławach po parku, ale córki moje szybko miały dość komarów, więc uciekliśmy równie szybko.
Potem także szybki spacer po skarpie Janowieckiej z widokiem na dolinę Wisły, Wilków i Kazimierz Dolny, parę zdjęć w pośpiechu i bieg ścieżką wymuszony przez chmary czarnych paskudztw.
1. Nie powiem gdzie nie powiem jak ale "zaliczyłam" pięknego Lexusa
2. Spacer wzdłuż Janowieckiej skarpy
3. I czas na pracę. Po szybkim krótkim prysznicu (jak dobrze że zdobyłam w pożyczce karchera) poszła piana aktywna Snow Foam Cobo 2. Bezpiecznie usunęła największy brud, którego było nie mało, biorąc pod uwagę, że Zosia służyła mi jako mini ciężarówka. Co zabawne, po opryskaniu całego auta pianą - jeszcze więcej się ona pieniła podczas spłukiwania z dołu w górę.
Gdyby nie koszmarne zabrudzenie auta poszedłby teraz szampon ale -
4. ... ale by ułatwić pracę później, w ruch wzięliśmy VP Classic APC, by lepiej oczyścić i odtłuścić szczególnie zakamarki. Daniel dał mi pędzelek i szczoteczkę w dłoń i do dzieła:
przed w trakcie

[ Dodano: Pon Cze 24, 2013 14:52 ]
Po:

I szybki prysznic
5. Pierwszy raz mi przyszło zdjąć kołpaki samej

6. Żeby odsmołować dolne elementy Zosieńki popryskaliśmy VP Citrus Tar and Glue Remover......
7. Miejsca blisko kół szczególnie przednich tak jak same felgi narażone są na drobinki ze ścierających się hamulców... parę psiknięć i okazało się co widać. Zresztą na większości auta.
[ Dodano: Pon Cze 24, 2013 15:57 ]
8. Po Zabiegach wcześniejszych, i spłukaniu z lakieru czerwonych smug po działaniu VP Dragon's Breath - zaszokowało mnie, że w niby czystym Lublinie i czyściejszej okolicy Zosia nałapała aż tyle osadów przemysłowych. Miała masę czerwonych smużek. Szybciutko włączyłam karcherka i śmiałam się z czerwonawej wody pod Zosią, przyznam, dziwny widok.
9. Jakże wysilający rękę był kolejny etap - glinkowanie niebieską glinką autka. To ja o wiele szybciej robię klientkom mikrodermabrazję
10. Przyszedł czas na umycie mojego maleństwa szamponem VP Concentrated Car Wash.... Zawartość wiadra starczyła mi w sumie na Zosię o ojcową Skodę. ale to za chwilę.
11. Coś co tygryski lubią najbardziej. Polerka. Tyle starcza Achillesa na 1/3 pokrywy silnika - pierw się przyglądałam, uczyłam...
a potem zaczęłam działać... ale że nie ufałam jeszcze sobie więc Daniel zrobił w sumie całość.
12. Jakże mogłabym się patrzeć i stać bezczynnie? Tato przyjechał w trakcie uhmmm brudną to lekko powiedziane skodą i jakoś tak wzrok mi tam leciał... aż wzięłam karchera, środki do felg, szampon, szczotkę....... szybkie minimini spa dla Skody
Niestety całości na zdjęciu nie mam ale kół nie mogłam sobie darować


13. Prawie na koniec mogłam wygłaskać wszystkie plastikowe i gumowe elementy wraz z relingiem VP Trim Glitz, a ile przy tym można się pośmiać, to tylko wiedzą Ci co mnie znają prywatnie. Moja mamuśka kilkakrotnie przychodziła sprawdzać czy ze mną wszystko ok czy do lubelskich abramowic mnei tzreba odwieźć

miała ułatwioną sprawę, bo tymczasowa kuchnia była na tarazie nad naszymi niemal głowami. Noo zdziowona była czemu SPA Zosi trwa już ponad 5 godzin
14. Po finalnym woskowaniu AF Passion a na dachu Sealantem VP Orion Schield - moja kochana Zosieńka wyjechała na trawnik
Ponieważ żałowałam, że dnia nam brakło na resztę, już mam plan dalszych prac, z czego dziś poodkurzałam w miarę możliwości dokładnie wnętrze, byc może wieczorem jak nie to jutro - plastiki wewnątrz, i któregoś dnia przepierka tapicerki - te prace planuję jako zadanie domowe zrobić sama.
A ponieważ jak to ze mną bywa nie wracaliśmy prosto do domu tylko całkiem na około... więc Zosi cyknełam jeszcze kilka dodatkowych zdjęć.
[ Dodano: Pon Cze 24, 2013 16:14 ]
Można by pomyśleć, że te zdjęcia powinny być w moim wątku podróżnym, ale na większości zdjęć i tak jest moja Zosia, więc zostawiam je tutaj.
Janowiecki Zamek i Janowiec n/Wisłą z daleka

Przeprawa promowa Janowiec - Kazimierz, część zdjęć mam dzięki mojej córce


I na suchym lądzie nim moi pasażerowie zasiedli

Mała szwędaczka po Kazimierzu Dolnym a raczej pierwsza lepsza lodziarnia, dla mnie sorbet truskawkowy - oni robili zakup a ja nie nudziłam się, robiąc zdjęcia

I jak można było się po Ulce spodziewać... i hehehe pomysłowości losu, co by się pewne reguły mogły powtarzać, nie wracaliśmy normalną drogą Kazimierz Dolny Nałęczów tylko (kto by wiedział) którędy. Za to hehe jak to ze mną bywa jak zobaczę patrz niżej to za nimi czasem pojadę....

Dobra muza, Zosia i ja (i kochani pasażerowie)
I przedostatni etap wyjazdu, CPN w Jastkowie

Ostatnie zdjęcia Zosieńki z dnia SPA - miały być pod Zamkiem w Lublinie ale pech chciał że była jakaś impreza i nie było wjazdu

