Czas leci, kilometry również auto ma dziś 215 tyś km. Na 214 tyś wymieniłem olej na valvoline max life full syntetyk 5w40 (taki jak na zdjęciu poniżej). Jeździłem na castrolu, ale coraz więcej dochodziło mnie słuchów, że castrol już nie jest taki świetny jak kiedyś. Po drodze zanim wymieniłem olej miałem niekontrolowaną wymianę alternatora, w starym padła dioda to kupiłem drugi, myślę czy warto starego oddać do regeneracji i założyć ponownie.
Co ważne miałem jeszcze jedną nie miłą sytuację z elektroniką. W wiązce tylnych drzwi po stronie kierowcy przetarła się wiązka i zrobiła mi zwarcie, że podczas jazdy cała elektryka przygasła

szybka akcja lutowania i kolejny problem, nie działa centralny zamek, zero reakcji. Sprawdziłem bezpiecznik i co się okazało, był w porządku. Odpinałem akumulator i nic. Zacząłem grzebać w bezpiecznikach pod maską i za chwilę miałem tak, że auto nie odpalało

zero reakcji na przekręcenie kluczyka w pozycję 3, na komputerze wyświetlały się tylko dwie litery F. Zaczęło mnie to mocno niepokoić, sprawdziłem kolejność wszystkich bezpieczników i było ok, same bezpieczniki też były w porządku. Wziąłem suszarkę i dmuchałem nią w bezpieczniki, bo padało. Po suszarce tadam auto odpala :> . Potem jeszcze raz odpiąłem aku i wyjąłem bezpiecznik centralnego i po złożeniu centralny znów ożył
No i bym zapomniał. Rok temu kupiłem "wzmacniane" łączniki stabilizatora na dwie strony, takie na allegro chodzą po 20 zł a ja w sklepie zabuliłem 40zł/szt. Po roku jedna strona tak waliła, że podejrzewałem iż koło mi się odkręca

. Kupiłem teraz febi za 50 zł/szt i widać od razu różnicę w budowie starych końcówek jak były nowe i tych jak były nowe.
