Auto stoi w garażu, ale przy temperaturach rzędu -10 na dworze, w garażu też jest mróz. Otworzyłem pojemnik na płyn "na chama". Miarka do mierzenia poziomu płynu musiała chyba gdzieś konkretnie przymarznąć bo nie idzie jej wyciągnąć z pojemnika. Wlewałem gorącą wodę do pojemnika, odczekiwałem aż roztopi trochę zamarznięty płyn i spuszczałem powstałą miksturę (tak parę razy) - nie pomogło. Dzisiaj próbowałem podziałać suszarką i grzałką, ale nadal nic nie idzie
Na necie wyczytałem gdzieś, że podobno dobrze jest wlać trochę denaturatu. Tylko skoro silniczki od sprysków nie chodzą to i tak chyba tego denaturatu mi nie podciągnie wyżej żeby przeczyścić też wężyki od sprysków? Mógłbym czekać do roztopów, ale sytuacja jest trochę denerwująca, szczególnie, że mam niedługo większą eskapadę w planie.