Kazdy chcialby "nufka" sztuka,oryginal,wszystko fabryczne najlepiej bez przebiegu,z gwarancja,ale to wszystko za 1/10 ceny rynkowej.Tak zeby pojezdic,wytluc,nie dolozyc zlotowki i sprzedac z zarobkiem.
Bez obrazy,ale to co poniektorzy wypisuja i jakich dupereli sie czepiaja w autach uzywanych kilkuletnich to szok.
Przyjdzie zainteresowany zakupem po lekturze takich wpisow jakie tu zamieszczacie to masakra.
Co kolwiek w aucie byloby zrobione lub wymienione to jest podejrzane i zle.Wyczscisz tapicerke,wymienisz zuzyty,zniszczony element to zle bo od razu "wypicowanyna sprzedaz",polakierujesz element bo ktos ci przetarl lub porysowal ,peknie szklo w lampie wymienisz lampe to zle bo od razu "bity"
Jednak jak tego nie zrobisz to po ogledzinach przyjdzie na forum taki pseudo kupujacy i napisze "ale to byl zlom odradzam tego sprzedawce" hehehe
Chcialbym zaznaczyc,ze nie jestem handlarzem.
Rozumiem,ze sa rasowe cwaniaki,co z naprawde zuzytych chca zrobic "nufke" tanim kosztem zeby jak najwiecej zarobic przy odsprzedazy lub tacy co zuzyja i c hca sie pozbyc za dobre pieniadze.Sa jednak i tacy jak ja,co dbaja o swoje auto.
Moja zafira z 2006 roku po przebiegu 240tys budzila podziw znajomych ktorzy do niej wsiadali.Wiele razy slyszalem "wyglada jak nowy" A to dlatego,ze dbalem o nia.Przy dzieciach trudno utrzymac tapicerke czy fotele w czystosci,nie wspomne o porysowanych plastikach czy urwanej zaslepce z zapalniczki tylnego tunelu,oktorej tu ktos wspomnial z przerazeniem.Ja czyscilem auto regularnie raz w miesiacu generalne spratanie i pranie.
Zuzyte elementy wymienialem na bierzoco.Przetarty mieszek wymieniony,starte galki sterowania radiem wymienione,zmatowiale lampy przednie wymienione tak jak i wiele innych rzczy.Nie dlatego ze mialem zamiar sprzedac tylko dla siebie.
Swojej Zafiry,ktora byla naprawde dopieszczona nawet nie sciagalem do Polski i nie wystawialem na allegro,choc poczatkowo mialem taki zamiar.Zrezygnowalem po przeczytaniu takich wpisow jak wasze.Sprzedalem Litwinom.
Malowane dwa zderzaki bo byly wymieniane na te poliftowe,gril poliftowy.Lampy przednie wymienione z czarnych na te ala chromy,tylne wymienione na te po lifcie,dodane wszystkie chromy lacznie z relingami i z wymiana tylnych szyb karoseryjnych i przednich trojkatow,ktora sie z tym wiaze.Reszta szyb drzwiowych wymieniona rowniez (tylne drzwiowe na fabrycznie przyciemniane,przednie bo byly porysowane) Kierownica wymieniona na nowa sportowa skorzana,lewarek wymieniony na nowy bo chrom byl wytarty i mieszek przetarty,plastiki konsoli radia z szarych na czarne z polyskiem,wyswietlacz BID na CID,CD30 na CD70.Fotele oryginaly,wyprane,jak nowki,tapicerka na podlodze i w bagazniku wyprana jak nowka.Wymiana rozrzadu,termostatu,zaworu ERG,chlodnicy (bo stara miala przeciek) Wszystkie naprawy robilem sam,wymiany rowniez,wszystko na nowych oryginalnych czesciach.Nie mam faktur na naprawy,ale mam dokumentacje zdjeciowa z kazdej przerobki i naprawy oraz kwity na czesci.
Jestem ciekaw co byscie napisali po ogledzinach mojej Zoski na przyklad tylko z fotek na allegro ?
A ja nie robilem tego wszystkiego przed sprzedaza tylko w czasie eksploatacji,dla siebie.Litwini kupili od razu,bez jakich kolwiek obiekcji.Nikt nie latal z miernikiem lakieru i nie dzwonil po serwisach z VIN.
Nie mieszkam w Polsce od ponad 12 lat,ale jak czytam artykuly to wlosy deba staja.W Polsce panuje jakas psychoza co do aut i ich przebiegow.
Kupujacy przed zakupem popadaja w jakas paranoje.Oczywiscie nie chce tu nikogo obrazac,ale takie jest moje i nie tylko moje odczucie.
Tak na marginesie,to przygladam sie tej zafirce http://zafiry.gratka.pl/ogl/14664649.html#f97ba77c069aee6b,1
i zastanawiam sie co za belgus czy flamak sprzedal taka okazje.Rok 2008,przebieg tylko 125tys,lekko wypasiona,cena na gotowo w Polsce 27650 PLN czyli jakies 6750 euro.Koszty sprowadzenia i oplat to minimum okolo tysiaca euro plus zarobek drugie tyle wiec belgus musial oddac za jakies mniej niz 5tys euro.Prawdziwa okazja.Widze,ze nawet tablice przednia zostawil jako gratis czego belgom nie wolno robic
W komisach belgijskich zwanych "garazami" trzeba zaplacic z 5tys euro,ale za auto z przebiegiem ponad 200tys bez ksiazki serwisowej i gwarancji do tego wytluczone.U prywaciarzy roczniki 2007/2008 z przebiegiem ponizej 150tys ciezko trafic za 6/7 tys euro nie mowiac juz o sprowadzeniu takiego na handel.Najczesciej jest tak,ze wyjezdza okres gwarancyjny i sprzedaja lub oddaja w rozliczeniu za nowego w salonie.A te "servisowane" jak co niektorzy sie szczyca to po wydruku histori w serwisie widac "servis" wymieniali jedynie plyny,oleje,filtry i klocki no jeszcze zarowki i jakies drobne duperelki.
Jezeli sprzedawca juz ten Polski czyli zachwalany Pan Andrzej przedstawi papier z przegladu technicznego belgijskiego "L'état du véhicule a vendre" i bialo-zielony papier "Contrôle technique" ze zwyklego co rocznego przegladu,na ktorym zapisany jest oryginalny przebieg wraz z przebiegiem z poprzedniej kontroli technicznej oraz wypisane ewentualne uwagi/zastrzezenia i bedzie sie to zgadzalo z tym co napisal w swoim ogloszeniu to auto jest godne uwagi.A jak belgus robil juz do sprzedazy szczegolowa kontrol techniczna to pewnie nie zalowal tych marnych niecalych 10 euro na wydruk papieru "CAR-PASS" czyli potwierdzenie przebiegu auta od nowosci z wyszczegolnieniem rok,po roku.
Nie zebym sie czepial akurat tego konkretnego przypadku,ale ktos kto szuka auta i znajdzie auto sprowadzone z Belgii powinien dodatkowo wspomniec o tych dokumentach.
Ja chcialem kupic w Polsce Citroena C8 sprowadzonego z Belgii i wszystko bylo ugadane ze sprzedawca,juz mialem jechac ogladac i placic bo bylem zdecydowany.Jednak jak wspomnialem o tych papierach i o tym,ze mam znajomego w ktorzy pracuje w przegladach belgijskich i sprawdzi mi przebieg to kontakt sie urwal.
Kupujac swoja zafire osobiscie w Belgii wszystkie te papiery mialem na reku,nie bylem nawet na jezdzie probnej tylko zaplacilem i po kilku dniach przyjechalem juz po odbior auta ze swoimi tablicami.
Zakupu nie zalowalem,w auto wlozylem sporo,choc wcale nie bylem zmuszony niczego wymieniac i zmieniac.Milo i przyjemnie sie jezdzilo i z czystym sumieniem bez problemow sprzedalo.
Takze zamiast psioczyc to moze jeden z drugim sam wsiadzie w auto i pojedzie do Belgi czy Francji po "okazje".Jak wyjezdzi kilka tysiecy kilometrow,objezdzi wszystkie komisy,gieldy to moze zrozumie,ze za dobre auto trzeba dobrze zaplacic bo tam idiotow nie ma i nikt nikomu prezentow nie robi pozbywajac sie za grosze zadbanego,serwisowanego i z malym przebiegiem auta.
Zycze powodzenia w udanych zakupach i zdrowego rozsadku,ale wlasnego a nie z forum.
Warto skorzystac z porad,ale madrych.Nie sugerujcie sie zbytnio przebiegiem czy wytarta galka biegow.Auto zadbane z przebiegiem ponad 200tys to nie zlom,a wytarta galka czy kierownica.....Moja zona swoja dlonia z pierscionkami galke i kierownice w rocznym aucie zmasakrowala.
Pozdrawiam serdecznie