Strona 1 z 1

Czy 200 tys należy się bać?

: 14 mar 2013, 14:19
autor: adyn
Słuchajcie

Szukam sobie spojonie, przeglądam i analizuję - co mogę, co jest, co chcę itp...
Analizuję oferty do początku stycznia, czyli od momentu, gdy zdecydowałem się zamienić samochód i wystawiłem Hondę na sprzedaż. Tak w zasadzie przez ten okres znalazłem 4 egzemplarze, które mi się podobały, miały parametry ok.
Może inaczej: teoretycznie egzemplarzy było więcej, ale te 4 albo były stosunkowo blisko mnie (do 100km) albo dalej, ale w sprawdzonym miejscu (u Andrzeja). Jakoś jechanie przez pół polski aby się okazało, że to złom mi się nie kalkuluje...
Oczywiście jak to zwykle bywa wszystkie 4 się sprzedały ;)

Aktualnie takich egzemplarzy za bardzo nie ma. To co akurat jest u Andrzeja mi nie leży, to co być może zaraz się pojawi będzie chyba za drogie :)...

Naszła mnie tez jedna refleksja. Generalnie wszytkie egzemplarze to diesle z przebiegami na poziomie 130-150 tys. To oznacza, że na start robimy rozrząd - ale to jest raczej standard zawsze. Gorsze jest to, że nie jest wykluczone, że w najbliższej perspektywie może dojśc konieczność wymiany dwumasy - czyli dodatkowy koszt w zasadzie prawie od razu...

Gdybym miał większy budżet, może kupiłbym nowszy z mniejszym przebiegiem a co za tym idzie dwumasa miałaby szanse być w dalszej perspektywie. Ale nie mam budżetu i muszę operowac w ramach tego co mam...

I tu pojawia się ten 5ty egzemplarz, o którym wcześniej nie wspomniałem a który zwrócił moją uwagę i który nadal jest dostępny ;D. 1.9 150KM w wersji Cosmo z 2007 roku. Na przełomie 2010/2011 przyjechał do Polski z przebiegiem 150tys km (potwierdziłem to w Oplu) a do dziś przejechał kolejne 50 tys i ma właśnie 202 tys km na liczniku. Samochód jest bezwypadkowy, ma bogate wyposażenie, 2 komplety prawie nowych kół i jest dobrze utrzymany (np. fotel z pseudoskóry ma tylko lekkie "zagięcie" - ale takie samo jakie widziałem w wielu, nawet młodszych. Ten samochód miał w ostatnich dwóch latach wymienione gro rzeczy i wszystko jest potwierdzone papierami (dwumasa i sprzęgło - wymienione przed 160 tys, nowy akumulator, regnerowany alternator, ma tez nowa klimę (stara się popsuła), itp) tak więc wiele rzeczy, które jest kluczowe i byłby do wymiany niedługo jest zrobiona.
Jego cena jest trochę niższa niż ten sam rocznik z przebiegiem na poziomie 130-150 tys, ale wyposazenie ma znacznie bogatsze. Ponieważ zostałoby mi trochę $ z zakładanego budżetu mógłbym je od razu przeznaczyć na pewne konieczne rzeczy (czyli przegląd, komplet hamulców (to akurat jest do zrobienia na pewno), być może zawieszenie (nowe amortyzatory) itp.) co pozowoliłby mi spokojnie nim jeździć dalej i nie myślęc, co zaraz padnie ;)
Oczywiści coś padnie na pewno, ale może nie od razu ;)))

I tu pytanie czy takich 200tys należy się bać? Wiadomo, że ile zdań tyle opinii ale może ktoś mi coś mądrego podpowie. To może źle zabrzmi, ale do tej pory miałem zawsze samochody nowe / z salonu i wymieniałem je co około 5-6 lat (przy przebiegu 100-150 tys).

Prawda jest też niestety taka, że wiele samochodów na rynku mających te niecałe 150 tys - w rzeczywistości ma dużo, dużo więcej... więc może mieć lepiej od razu więcej, ale pewniej?

Nie muszę go kupować. Nie mam noża na gardle. Mogę sobie spokojnie poczekać, choć też w granicach rozsądku (na razie to mój tata jeździ do pracy tramwajem a ja wykorzystuję jego samochód, ale nie mogę tak przez pół roku ;) )

Ciekaw jestem Waszych opinii i doświadczeń w tym temacie.

Pozdrawiam
Adyn

: 14 mar 2013, 14:58
autor: lech31
Pewne 200 tys. w wielu przypadkach lepsze niż 100 tys. z niepewnego żródla. Przebieg pojazdów stał się od dłuższego czasu w naszym kraju powodem dla którego płacimy większe pieniądze. Kręcenie liczników nie powinno się opłacać sprzedającym / jest jednak inaczej/.
Znam przypadek znajomego, ktory miał Opla Zafirę B disla z 2007r. zakupiona w kraju i z przebiegiem 280 tys. w 2012r. w wakacje chciał sprzedać i zakupić nowy samochód. Każdego kupującego odstraszył przebieg. Wielu nawed nie oglądało auta. Wiele osób mu radziło aby skorygował licznik i sprzeda bez problemu. Nie zrobił tego i samochód pozostawił w rodzinie.
Pozdrawiam.

: 14 mar 2013, 18:37
autor: jbb
Sam posiadam Zofię z 2007 roku i jak do tej pory kręci bez problemów a ma na liczniku 195tys km. Kupując omijałem z daleka oferty z przebiegiem 100tys km. Kupiłem z przebiegiem 165tys z pewnego źródła i do dzisiaj silniczek mruczy pięknie. Fakt, że olej i filtry dostaje co ok. 10tys km nie jet pewnie bez znaczenia. Jeśli masz wszystko udokumentowane to przebieg jest sprawą drugorzędną. Niejednokrotnie ludzie dopłacają pokaźne sumki na naprawy do pozornie sprawnego auta z małym przebiegiem i auto zamiast cieszyć jest skarbonką bez dna.

: 14 mar 2013, 18:50
autor: GOTI
Odpowiadając na pytanie: Ani troche ;)

Przy zakupie nie masz co sie kierować przebiegiem, bo czasami tak jak wspomniał lech31 auto z mniejszym przebiegiem będzie już lekką padliną, bo poprzedni właściciel uzytkował auto tylko po mieście, a samo auto nigdy nie widziało autostrady - tyczy sie to zarówno benzyniaków i grzechotników ;)

Niestety bywają i tacy, którzy jak zobaczą 200tyś to od razu chwytaja sie za głowe i odchodzą od auta - śmieszą mnie takie osoby :D

Wiadomo przebieg tez ważna rzecz, ale jak dla mnie nie najważniejsza. Liczy sie bardziej stan techniczny niż to czy auto ma zrobione 200 czy 250 tyś.
Dla przykładu kiedyś, kiedyś rodzice kupili Tourana (sprowadzone z Niemiec) - obecnie ma lekko ponad 318kkm i śmiga znakomicie, drugim przykładem jest moja Zafira obecnie 226kkm i nie mam jakich kolwiek problemów np. przy odpalaniu i wgl.

Niestety są i minusy przekraczaniu "dwusetki" - prędzej czy później trzeba wymienić dwumas albo pompe wtryskową (te podobno w Zafirach lubią padać przy takim przebiegu).
Dlatego przy zakupie auta z nieco "większym" przebiegiem warto o takie rzeczy pytać sprzedawce :)

: 14 mar 2013, 18:53
autor: chabretti
I tu popieram przedmówców. Dwóch moich kolegów kupiło astry II, tylko ze jeden "straszny Złotówka" zapłacił połowę tego co ten drugi. Po dwóch miesiącach wydatki się wyrównały. Tylko ten drugi żył bez stresu.
Ja jak kupowałem swoją to z tego samego roku mogłem kupić 3000 taniej. I teraz twierdze że to był strzał w 10-ke płacąc więcej.
Odbiegając od tematu Opla brat kupił VW Passata z przebiegiem 240000km i jest zadowolony.
Także trzeba obejrzeć i posłuchać serducha.

: 14 mar 2013, 18:55
autor: Bodek
Ale nie oszukujmy się nawet ładne i zadbane to większe prawdopodobieństwo, że coś padnie.

Fakt, ze w tym przypadku część rzeczy z reguły padających już została wymieniona, ale ja bym sobie odpuścił, szukałbym z mniejszym przebiegiem i młodsze.

: 14 mar 2013, 19:53
autor: adyn
Kupując jakikolwiek samochód używany, nikt nie da mi gwarancji, że coś nie padnie...
i nie ma znaczenia, czy będzie miał 100, 150 czy 200 tysięcy...

Oczywiście zakłada się, że im mniej tym lepiej...

Realnie młodsze - znaczy góra rok młodsze ale nie koniecznie.
Mniejszy przebieg - tak - przeważnie 140-160 tysięcy, zwykle przed dwumasą ;)
Są przez to droższe, z tym że różnice w cenie są na poziomie +/- 5-10 %
To nie jest aż tak dużo. Opisany egzemplarz jest tańszy ale to jest jakaś taka "okazja"...
No i nie sprzedaje go komis, tylko aktualny właściciel...

Pozdrawiam
Adyn

: 14 mar 2013, 20:10
autor: Bodek
Okazja :?:

Bierz - nie ma co drążyć tematu.

: 14 mar 2013, 21:35
autor: mario J007
moja zafire mam od nowosci z 2002 r. ma juz przejechane w tym momencie 283 tys , i smiga jak szalona , ( jedno, zalezy kto jak dba tak ma ) . Pozdrawiam :)