[B] - Flora - 1.9 CDTI, 150KM, 2006r
: 14 sty 2014, 12:32
Cześć, postanowiłem napisać pierwszy post w tym dziale, aby z lenistwa połączyć powitanie z prezentacją. Forum przeglądałem już dawno w poszukiwaniu informacji o wadach i zaletach Zafiry, która miała zastąpić małe rodzinne kombi - Peugeota 206. Na podstawie Waszych opisów stworzyłem sobie ideał Zafiry (w określonym przedziale cenowym), do którego porównywałem wszystkie oglądane samochody. Priorytetem była klimatyzacja automatyczna, silnik 120KM, później długa lista opcjonalnych dodatków i na koniec (bardziej w ramach żartu) lakier w kolorze bordowym. W październiku ubiegłego roku trafiłem przypadkiem na bordową zafirę z bogatym wyposażeniem, której 'minusem' był 150-konny silnik.
Tu należy się małe wyjaśnienie: W Peugeocie wystarczał mi silnik 70KM - trzeba było się trochę nagimnastykować żeby płynnie wyprzedzać na trasie, ale za to był oszczędny. Zdecydowałem się na olej napędowy, kwota ograniczała rocznik samochodu, a to z kolei dostępne silniki, czyli 100, 120 i 150 koni mechanicznych. Internet ocenił silnik 100KM jako za słaby, 150KM jako strasznie awaryjny z wirem w baku i 120KM jako najlepsze rozwiązanie w tym samochodzie. Całą tą gromadzoną wiedzą dzieliłem się z małżonką, która dodawała do tej listy: "150KM - już ja widzę jak będziesz szalał na drodze".
Samochód z ogłoszenia (poza 'złym' silnikiem) miał większość bajerów, których oczekiwaliśmy - brakowało właściwie jedynie elektrycznie sterowanych szyb z tyłu, a na zdjęciach wyglądał super. Im dłużej się nad nim zastanawiałem tym bardziej wydawało mi się, że to jakiś niezły przekręt. Zwłaszcza gdy znalazłem ogłoszenie sprzedaży tego samochodu starsze o pół roku zacząłem zastanawiać się dlaczego nikt nie chce go kupić. Widziałem już ogłoszenia super samochodów w stanie idealnym, a po wizji lokalnej okazywało się, że cały lakier posiada dziwne odpryski, a po otwarciu drzwi samochód śmierdział tak bardzo, że nie dało się zajrzeć do środka, ale przecież właściciel w nim nie palił. Kiedy po długich dyskusjach i próbie przekonania do większego silnika udało się wreszcie namówić żonę na wycieczkę i oglądanie samochodu okazało się, że właściciela nie ma na miejscu, ponieważ pojechał 'na groby'. Pomimo spontanicznego wypadu, który nie przyniósł oczekiwanych efektów, nie poddaliśmy się i po kolejnym tygodniu przemyśleń postanowiliśmy spróbować ponownie. Tym razem wcześniej się umówiliśmy i jechaliśmy przygotowani na zakup. Na pożegnanie Peugeot zrobił nam jeszcze psikusa i rezerwa starczająca normalnie na 40 km skończyła się po 10 km. Na szczęście do stacji paliw nie było daleko i po krótkim postoju kontynuowaliśmy wyprawę. W ramach wsparcia technicznego zabraliśmy zaprzyjaźnionego mechanika, który na miejscu wyszukiwał podejrzanych drobiazgów. Tak właśnie w skrócie stałem się szczęśliwym posiadaczem Zafiry. Jest to na co dzień spokojny samochód rodzinny, ale już od początku przekonaliśmy się do mocniejszego silnika, z którym wyprzedza się bardziej komfortowo. Dużo frajdy sprawiało odkrywanie pełnych możliwości dodatków w jakie samochód jest wyposażony. Okazało się, że poprzedni właściciel dokonał spolszczenia nawigacji, w manetce znalazło się sterowanie tempomatem, którego na początku nie potrafiłem obsługiwać (i myślałem, że go nie ma), a przy pierwszych mrozach doceniliśmy ciepło od podgrzewanych foteli. Tuż po zakupie, zupełnie przypadkiem dowiedziałem się, że rejestrując się na oficjalnej stronie Opla można wygrać darmową wymianę oleju. Spróbowałem i udało się - nowy olej zupełnie gratis. chyba jedyny minus samochodu to akumulator, który już do niczego się nie nadaje. Jest uszkodzony wewnętrznie przez co dużo nie wytrzymuje, a ładuje się maksymalnie do napięcia 12,8V. Oczywiście przy najbliższym przypływie gotówki zostanie wymieniony na nowy.

Chwilowo tylko jedno zdjęcie poglądowe. Oczywiście po umyciu samochód wygląda lepiej. W komplecie mamy alufelgi, teraz założone są opony zimowe na stalowych felgach strukturalnych, które w ramach eksperymentu wizualnego nie mają w tym sezonie kołpaków. Pierwsza modyfikacja to spryskiwacze mgłowe. Udało mi się już wpasować światła do jazdy dziennej, ale brakuje jeszcze właściwego podłączenia i sterowania. Aktualnie męczę się z montażem elektrycznego sterowania szyb w tylnych drzwiach. Równolegle z tymi pracami staram się zamontować kamerę cofania pod wycieraczką na klapie bagażnika oraz wyposażyć tylne zagłówki i osłony przeciwsłoneczne w monitory 7-calowe. W międzyczasie kompletuję części do zamontowania w Zafirze fanfary na sprężone powietrze, ale po przebojach z tylnymi drzwiami wiem już, że będę potrzebował sporo czasu na majstrowanie za przednim zderzakiem, gdzie trąba ma trafić. Postaram się wkrótce wrzucić zdjęcia umytej zafiry i jej wnętrza.
Mała próbka z pola walki (kamera cofania): http://www.youtube.com/watch?v=YkCpLrwLmZc
Tu należy się małe wyjaśnienie: W Peugeocie wystarczał mi silnik 70KM - trzeba było się trochę nagimnastykować żeby płynnie wyprzedzać na trasie, ale za to był oszczędny. Zdecydowałem się na olej napędowy, kwota ograniczała rocznik samochodu, a to z kolei dostępne silniki, czyli 100, 120 i 150 koni mechanicznych. Internet ocenił silnik 100KM jako za słaby, 150KM jako strasznie awaryjny z wirem w baku i 120KM jako najlepsze rozwiązanie w tym samochodzie. Całą tą gromadzoną wiedzą dzieliłem się z małżonką, która dodawała do tej listy: "150KM - już ja widzę jak będziesz szalał na drodze".
Samochód z ogłoszenia (poza 'złym' silnikiem) miał większość bajerów, których oczekiwaliśmy - brakowało właściwie jedynie elektrycznie sterowanych szyb z tyłu, a na zdjęciach wyglądał super. Im dłużej się nad nim zastanawiałem tym bardziej wydawało mi się, że to jakiś niezły przekręt. Zwłaszcza gdy znalazłem ogłoszenie sprzedaży tego samochodu starsze o pół roku zacząłem zastanawiać się dlaczego nikt nie chce go kupić. Widziałem już ogłoszenia super samochodów w stanie idealnym, a po wizji lokalnej okazywało się, że cały lakier posiada dziwne odpryski, a po otwarciu drzwi samochód śmierdział tak bardzo, że nie dało się zajrzeć do środka, ale przecież właściciel w nim nie palił. Kiedy po długich dyskusjach i próbie przekonania do większego silnika udało się wreszcie namówić żonę na wycieczkę i oglądanie samochodu okazało się, że właściciela nie ma na miejscu, ponieważ pojechał 'na groby'. Pomimo spontanicznego wypadu, który nie przyniósł oczekiwanych efektów, nie poddaliśmy się i po kolejnym tygodniu przemyśleń postanowiliśmy spróbować ponownie. Tym razem wcześniej się umówiliśmy i jechaliśmy przygotowani na zakup. Na pożegnanie Peugeot zrobił nam jeszcze psikusa i rezerwa starczająca normalnie na 40 km skończyła się po 10 km. Na szczęście do stacji paliw nie było daleko i po krótkim postoju kontynuowaliśmy wyprawę. W ramach wsparcia technicznego zabraliśmy zaprzyjaźnionego mechanika, który na miejscu wyszukiwał podejrzanych drobiazgów. Tak właśnie w skrócie stałem się szczęśliwym posiadaczem Zafiry. Jest to na co dzień spokojny samochód rodzinny, ale już od początku przekonaliśmy się do mocniejszego silnika, z którym wyprzedza się bardziej komfortowo. Dużo frajdy sprawiało odkrywanie pełnych możliwości dodatków w jakie samochód jest wyposażony. Okazało się, że poprzedni właściciel dokonał spolszczenia nawigacji, w manetce znalazło się sterowanie tempomatem, którego na początku nie potrafiłem obsługiwać (i myślałem, że go nie ma), a przy pierwszych mrozach doceniliśmy ciepło od podgrzewanych foteli. Tuż po zakupie, zupełnie przypadkiem dowiedziałem się, że rejestrując się na oficjalnej stronie Opla można wygrać darmową wymianę oleju. Spróbowałem i udało się - nowy olej zupełnie gratis. chyba jedyny minus samochodu to akumulator, który już do niczego się nie nadaje. Jest uszkodzony wewnętrznie przez co dużo nie wytrzymuje, a ładuje się maksymalnie do napięcia 12,8V. Oczywiście przy najbliższym przypływie gotówki zostanie wymieniony na nowy.

Chwilowo tylko jedno zdjęcie poglądowe. Oczywiście po umyciu samochód wygląda lepiej. W komplecie mamy alufelgi, teraz założone są opony zimowe na stalowych felgach strukturalnych, które w ramach eksperymentu wizualnego nie mają w tym sezonie kołpaków. Pierwsza modyfikacja to spryskiwacze mgłowe. Udało mi się już wpasować światła do jazdy dziennej, ale brakuje jeszcze właściwego podłączenia i sterowania. Aktualnie męczę się z montażem elektrycznego sterowania szyb w tylnych drzwiach. Równolegle z tymi pracami staram się zamontować kamerę cofania pod wycieraczką na klapie bagażnika oraz wyposażyć tylne zagłówki i osłony przeciwsłoneczne w monitory 7-calowe. W międzyczasie kompletuję części do zamontowania w Zafirze fanfary na sprężone powietrze, ale po przebojach z tylnymi drzwiami wiem już, że będę potrzebował sporo czasu na majstrowanie za przednim zderzakiem, gdzie trąba ma trafić. Postaram się wkrótce wrzucić zdjęcia umytej zafiry i jej wnętrza.
Mała próbka z pola walki (kamera cofania): http://www.youtube.com/watch?v=YkCpLrwLmZc



