Chciałem was prosić o radę, ponieważ ani ja ani mój mechanik nie możemy poradzic sobie z ładowaniem w mojej Zosi.
Mianowicie
Jakieś 2 miesiące temu podczas jazdy padł alternator (zrobiła się dyskoteka na desce, klima siadła, wskaźniki oszalały i oczywiście zapaliła sie kontrolka akumulatora). Auto jak zawsze poszło do mojego mechaniora i zaczeły się schodzy.
Po wymianie alternatora na regenerowany zrobiło się zwarcie i wywaliło któryś z bezpieczników w samochodzie. Szlak trafil alternator i został wsadzony kolejny regenerowany. Ponadto podobno został naprawiony sterownik świec żarowych i wymieniona jakaś wiązka kabli bo podobno była upalona i robiła zwarcie.
Po tym zabiegu auto "wstało" ale nie do końca. Wyjechałem zadowolony, że już śmiga po czym po kilku dniach raz na jakiś czas pojawiała mi się kontrolka akumulatora na jakieś 10 sek i potem gasła. Zignorowałem to aż do momentu kiedy rano auto nie odpaliło. Wkurzyłem się i wsadziłem aku z drugiego samochodu i Zosia odpaliła bez problemu (mignęła im po odpaleniu oczywiście kontrolka aku). Niewytrzymałem i podjechałem do kumpla i zmierzyliśmy ładowanie. Okazało sie że podczas mrugania kontrolki aku ładowanie było na poziomi 11.6 a jak gasła to podoskakiwało do 12.3-12.5.
Telefon do mechanika i od poniedziałku auto do niego wrociło. Ten posprawdzał, pomierzył to i owo i wymontował komputer bo jak stwierdził nie wysyłał sygnału do alternatora, żeby ten zaczął ładować. Po 2 dniach podobno naprawił sterownik w kompie. Teraz jest sytuacja że ładowanie jest już dobre ale po jakiś 15 minutach ponownie spada na 12.5.
Pomocy
Z góry dzieki za wszelką pomoc !