Pasek wieloklinowy.
: 23 maja 2010, 18:38
Witam.
Czy jest możliwe, aby koła po których „biega” pasek wieloklinowy były ustawione względem siebie w nie właściwy sposób? Pytam dlatego, że po zakupie samochodu, a było to pół roku temu zauważyłem, że zamiast paska 5PK siedział „4PK”, czyli o jedną piątą węższy. Brakująca część była tak jakby odcięta a pozostała krawędź lekko poszarpana. Oczywiście został on od razu wymieniony. Niestety, wytrzymał tylko kilka dni. Stało się z nim dokładnie to samo co z jego poprzednikiem. Zakupiłem nowy i wrzuciłem do schowka. Pomyślałem, że nie będę go od razu zakładał i pojeżdżę patrząc jak się będzie zachowywał. Wytrzymał do dziś- spadł w trakcie jazdy ale już nie w całości. Wyciągnąłem więc ze schowka nowy. Po piętnastu minutach siedział na swoim miejscu ale miejsca tam nie zagrzał. „Skończył” się szybciej niż go tam zakładałem. Wytrzymał dosłownie 5 kilometrów. Tym razem już dojechałem bez ładowania i co najgorsze wspomagania do domu. I znowu maska w górę. Zacząłem się przyglądać po kółkach i takie mam wrażenie, że koło na wale jest zbyt blisko silnika względem pozostałych. Czy może pod tym właśnie kołem, powinna być jakaś podkładka dystansowa, odsuwająca je od silnika a którą ktoś kiedyś zapomniał włożyć, a może jest jeszcze inne tego wytłumaczenie?
Pozdrawiam serdecznie. Wiehol
Czy jest możliwe, aby koła po których „biega” pasek wieloklinowy były ustawione względem siebie w nie właściwy sposób? Pytam dlatego, że po zakupie samochodu, a było to pół roku temu zauważyłem, że zamiast paska 5PK siedział „4PK”, czyli o jedną piątą węższy. Brakująca część była tak jakby odcięta a pozostała krawędź lekko poszarpana. Oczywiście został on od razu wymieniony. Niestety, wytrzymał tylko kilka dni. Stało się z nim dokładnie to samo co z jego poprzednikiem. Zakupiłem nowy i wrzuciłem do schowka. Pomyślałem, że nie będę go od razu zakładał i pojeżdżę patrząc jak się będzie zachowywał. Wytrzymał do dziś- spadł w trakcie jazdy ale już nie w całości. Wyciągnąłem więc ze schowka nowy. Po piętnastu minutach siedział na swoim miejscu ale miejsca tam nie zagrzał. „Skończył” się szybciej niż go tam zakładałem. Wytrzymał dosłownie 5 kilometrów. Tym razem już dojechałem bez ładowania i co najgorsze wspomagania do domu. I znowu maska w górę. Zacząłem się przyglądać po kółkach i takie mam wrażenie, że koło na wale jest zbyt blisko silnika względem pozostałych. Czy może pod tym właśnie kołem, powinna być jakaś podkładka dystansowa, odsuwająca je od silnika a którą ktoś kiedyś zapomniał włożyć, a może jest jeszcze inne tego wytłumaczenie?
Pozdrawiam serdecznie. Wiehol