Tymczasowy ratunek dla zapowietrzających się Zafir.
: 16 gru 2010, 18:47
Witam
Jak wielu kolegów z forum również i ja mam problem z zapowietrzającą się zafirą przez przelewy.
A ponieważ pogoda jest paskudna i zabawa w wymianę uszczelniaczy trawersów (wtryskiwaczy) w warunkach garażowych nie wchodzi w grę, postanowiłem więc rozwiązać tymczasowo problem w inny sposób.
Ale po kolei jak do tego doszło:
W lato zafirka chodziła bez problemów ale jak przyszły pierwsze mrozy zaczęły się problemy z porannym odpalaniem. Dziwna była losowość tych problemów. Na początku nie mogłem znaleźć żadnej zależności, aż któregoś dnia oświeciło mnie i .... okazało się, że problemy z porannym zapalaniem były tylko wtedy gdy poziom paliwa był poniżej połowy. Po parudniowych testach okazało się, że jeżeli paliwo jest poniżej połowy baku to poziom paliwa jest również poniżej (w połowie) pompy czego efektem jest powstawanie podciśnienia powodującego grawitacyjny odpływ paliwa z pompy do baku. Oczywiście jeżeli układ był by szczelny nie było by problemów no ale u mnie zasysało powietrze poprzez przelewy wtrysków więc i paliwo odpływało z pompy.
Więc w pierwszej kolejności wymieniłem rurki przelewowe wraz z trójnikami, niestety nie pomogło. Ale biorąc pod uwagę, że podczas odpowietrzania układu pompa próżniowa zasysała brudne paliwo (prawie czarne) wiec podejrzenia padły na uszczelniacze wtrysków (te metalowo gumowe oringi).
Najprostszym rozwiązaniem było by oddać mechanikowi - niech robi. No ale zbliżają się święta i są ważniejsze wydatki. Samodzielna robota w zimnym garażu też nie wchodzi w grę bo tylko zmarznę a i tak uziemię sobie samochód na parę dni.
Wybór padł na rozwiązanie tymczasowe ale niesamowicie skuteczne.
Zdjęcia mówią same za siebie.


Pojemność zbiorniczka to 100ml.
Po przejechaniu około 150 km zapełnił się w połowie ropą z domieszką oleju - wniosek, a jednak nieszczelne trawersy.
To paliwo jest do wylania (takiego czegoś raczej nie powinno się wlewać z powrotem do baku).
Ogólnie przeliczając dodatkowo zużywam jakieś 300ml na 1000 km więc nieznacznie zwiększa się spalanie, za to pompa nie dostaje na zasilaniu żadnego syfu z przelewów.
Jak się zrobi ciepło to sobie wymienię uszczelniacze ale na tą chwilę zostawię to dziwaczne rozwiązanie i z uśmiechem na twarzy idę co rano do samochodu i odpalam go sobie bez stresów.
Czy -5 czy -25 samochodzik robi rano bruum i jedzie. A to cieszy.
Pozdrawiam
Jak wielu kolegów z forum również i ja mam problem z zapowietrzającą się zafirą przez przelewy.
A ponieważ pogoda jest paskudna i zabawa w wymianę uszczelniaczy trawersów (wtryskiwaczy) w warunkach garażowych nie wchodzi w grę, postanowiłem więc rozwiązać tymczasowo problem w inny sposób.
Ale po kolei jak do tego doszło:
W lato zafirka chodziła bez problemów ale jak przyszły pierwsze mrozy zaczęły się problemy z porannym odpalaniem. Dziwna była losowość tych problemów. Na początku nie mogłem znaleźć żadnej zależności, aż któregoś dnia oświeciło mnie i .... okazało się, że problemy z porannym zapalaniem były tylko wtedy gdy poziom paliwa był poniżej połowy. Po parudniowych testach okazało się, że jeżeli paliwo jest poniżej połowy baku to poziom paliwa jest również poniżej (w połowie) pompy czego efektem jest powstawanie podciśnienia powodującego grawitacyjny odpływ paliwa z pompy do baku. Oczywiście jeżeli układ był by szczelny nie było by problemów no ale u mnie zasysało powietrze poprzez przelewy wtrysków więc i paliwo odpływało z pompy.
Więc w pierwszej kolejności wymieniłem rurki przelewowe wraz z trójnikami, niestety nie pomogło. Ale biorąc pod uwagę, że podczas odpowietrzania układu pompa próżniowa zasysała brudne paliwo (prawie czarne) wiec podejrzenia padły na uszczelniacze wtrysków (te metalowo gumowe oringi).
Najprostszym rozwiązaniem było by oddać mechanikowi - niech robi. No ale zbliżają się święta i są ważniejsze wydatki. Samodzielna robota w zimnym garażu też nie wchodzi w grę bo tylko zmarznę a i tak uziemię sobie samochód na parę dni.
Wybór padł na rozwiązanie tymczasowe ale niesamowicie skuteczne.
Zdjęcia mówią same za siebie.


Pojemność zbiorniczka to 100ml.
Po przejechaniu około 150 km zapełnił się w połowie ropą z domieszką oleju - wniosek, a jednak nieszczelne trawersy.
To paliwo jest do wylania (takiego czegoś raczej nie powinno się wlewać z powrotem do baku).
Ogólnie przeliczając dodatkowo zużywam jakieś 300ml na 1000 km więc nieznacznie zwiększa się spalanie, za to pompa nie dostaje na zasilaniu żadnego syfu z przelewów.
Jak się zrobi ciepło to sobie wymienię uszczelniacze ale na tą chwilę zostawię to dziwaczne rozwiązanie i z uśmiechem na twarzy idę co rano do samochodu i odpalam go sobie bez stresów.
Czy -5 czy -25 samochodzik robi rano bruum i jedzie. A to cieszy.
Pozdrawiam