tajemnicza historia z akumulatorem
Moderator: Sebu$
-
twardypt91
tajemnicza historia z akumulatorem
Wybrałem się z rodziną na wczasy. W jedną stronę około 250 km. Zajechaliśmy bez problemu, w trakcie jazdy cały czas działała klimatyzacja. Przez kilka dni auto stało nie ruszane na parkingu. W dniu wyjazdu odpaliło bez problemu. W drodze powrotnej zaplanowaliśmy 2 przystanki. Ujechaliśmy około 100 km, bez włączonej klimatyzacji. Jeden przystanek zaliczony, auto odpaliło bez problemu. Zaczęło się robić gorąco, wiec włączyłem klimatyzację. Zajechaliśmy do drugiego przystanku (jakieś 150 km jazdy, trochę odbiliśmy z trasy do domu). Po zajechaniu kilka minut auto pracowało na małych obrotach, bo manewrowałem na parkingu, trochę kręcenia kółkiem było. W trakcie tych manewrów była włączona klima oraz działał wentylator chłodnicy. Zaparkowałem i zostawiłem auto na godzinę. Wracam, próbuję odpalić, a tu akumulator zdechły
Na pewno nic nie było włączone podczas naszej nieobecności (światło, radio itp). Jedyną możliwą przyczynę rozładowania widzę w opisanej powyżej sytuacji z włączoną klimą oraz wentylatorem chłodnicy. Na szczęście pomoc drogowa nas uratowała (dzięki Ci Panie za internet w komórce...). Auto odpaliło bez problemu z drugiego akumulatora. Sprawdziliśmy też napięcie na zaciskach. W trakcie pracy silnika multimetr wskazywał około 12,7 V co sugeruje problem z ładowaniem. Przygazówka powodowała wzrost napięcia o jakieś 0,1 V. Zaryzykowałem jednak i udałem się w drogę powrotną do domu (150 km) z duszą na ramieniu. Naturalnie klimatyzacja oraz radio wyłączone były. W trakcie jazdy nic się nie działo, światła mijania cały czas równo świeciły (w nocy wracałem). Ale byłem gotowy na lawetę w razie czego. No bo bez akumulatora ciężko jechać w nocy. Na szczęście zajechaliśmy do domu bez problemu. Gdy wjechałem do garażu i studziłem turbinkę, sprawdziłem napięcie na zaciskach. Miernik wskazywał około 13,8 V, przygazówka powodowała wzrost około 0,1 V. Dziwne, bo tuż po odpaleniu tyle nie było. Wyłączyłem silnik i po jakiś 2 godzinach wróciłem do garażu. Napięcie spoczynkowe akumulatora to około 12,9 V. Silnik odpalił bez problemu, w trakcie uruchamiania napięcie na zaciskach wynosiło około 11,5 V. Tak ze 2-3 razy gasiłem/odpalałem silnik, cały czas rozruch bezproblemowy. Napięcie ładowania wynosiło tyle, ile tuż po powrocie, czyli 13,8 V (wyłączone światła itp). Włączenie świateł dawało spadek około 0,1 V, włącznie klimatyzacji to około 0,3 V. Czyli przy załączonych odbiornikach jak powyżej, na jałowych obrotach napięcie ładowania wynosiło około 13.5 V. Z tego co wiem, to powinno być około 14 V. Pytanie teraz co tu się działo? Teraz sprawdziłem akumulator po nocy, 12,9 V jest, powinien odpalić. Auto ma już 10 lat, ponad 250 kkm przebiegu, diesel. Akumulator ma ponad rok, marka Centra, 75 Ah. Ostatnio też po uruchomieniu silnika, przez kilkanaście sekund pali się kontrolka żółtego kluczyka. Potem kilka razy używałem jeszcze auta w okolicy i sprawdzałem napięcie spoczynkowe/ładowania. Za każdym razem było odpowiednio 12,7 V/ 13,8 V. Chyba zacznę od sczytania kodów błędów zanim naprawdę będzie konieczna laweta.
-
twardypt91
-
Maciek
-
Flora
-
vojti
-
twardypt91
Jak na razie autko pływa po szosie
Zastanawia minie ta kontrolka kluczyka - po odpaleniu się zaświeca i po kilkunastu sekundach gaśnie, w trakcie jazdy nic się nie wyświetla. Tak w skrócie, ewentualna wymiana regulatora napięcia to dużo roboty wymaga? No bo jak nie regulator, to co? Znany syndrom złego styku kabla i klemy akumulatora?
-
chabretti
-
Dek
Bez podłączenia do komputera to nie będzie wiadomo co dokładnie pada. Kontrolka "samochodu z kluczem w dachu" oznacza po prostu awarię jakiegoś elementu osprzętu silnika.twardypt91 pisze:Jak na razie autko pływa po szosieZastanawia minie ta kontrolka kluczyka - po odpaleniu się zaświeca i po kilkunastu sekundach gaśnie, w trakcie jazdy nic się nie wyświetla.
Jeżeli przy włączonym zapłonie ta kontrolka nie gaśnie to znaczy że błąd jest zapisany i należy go sprawdzić.
W sumie pocieszę cię - nie jesteś jedynym, który miał dokładnie taką samą przygodę podczas wyjazdu.twardypt91 pisze:Tak w skrócie, ewentualna wymiana regulatora napięcia to dużo roboty wymaga? No bo jak nie regulator, to co? Znany syndrom złego styku kabla i klemy akumulatora?
Ja po przejechaniu 450 km w upale zatrzymałem się pod sklepem i już niestety samochód uruchomiłem tylko na popych. I mimo rozładowanego akumulatora dało się jechać bo alternator dawał tyle mocy, że starczało na utrzymanie samochodu ale nie ładował praktycznie akumulatora. Co ciekawe podczas jazdy napięcie ładowania było w granicach 12V-13,4V. Po dojechaniu na miejsce samochód nie odpalił z akumulatora bo nic się nie podładował.
Stało się to na pierwszym etapie wakacji (5 dni tam byłem ) i w tym czasie zamówiłem nowy akumulator, używany alternator i regulator. Nie mogłem sobie pozwolić na wymienianie po jednym elemencie bo nie było czasy. Wymiana akumulatora to prosta czynność ale z alternatorem to poważniejsza robota.
Problemem jest dolna śruba mocująca alternator. Jest to długa szpilka która w zależności od której strony jest założona to tyle będzie problemów z demontażem alternatora.
Jeżeli wyciąga się w stronę nadkola to jedynym sposobem demontażu jest obniżenie silnika żeby śruba weszła w otwór montażowy. (trzeba od dołu podeprzeć silnik, itp.)
A jeżeli wyciąga się w stronę "silnika" to trzeba odkręcić śrubę mocującą plastikową osłonę przewodu idącego do alternatora i po jej odgięciu da się wyciągnąć całą śrubę alternatora.
Mimo bardzo małej ilości miejsca da się to zrobić od góry bez kanału. Ja nie miałem wyjścia i udało mi się to zrobić w ten sposób.
Więc ja po wymianie regulatora i akumulatora przejechałem kolejne 1200 km i nie było problemu choć napięcia ładowania były identyczne jak na, teoretycznie, uszkodzonym regulatorze.
Ale podsumowując:
Problem u mnie i u ciebie zapewne, nastąpił przy tych największych upałach.
Sprawdź u siebie czy po dłuższej jeździe w upale (o ile takie będą jeszcze)czy masz gorącą plusową klemę. U mnie po tych paruset kilometrach akumulator był bardzo gorący (oraz klema) i nie wiem czy dlatego nie tracił jakiejś pojemności czy coś w tym stylu.
Ja podejrzewam, że bardziej niż z regulatorem to jest problem na połączeniu alternatora z akumulatorem.
Spotkałem się jeszcze z teorią, że sam alternator z czasem traci swoją "moc" i robi się coraz słabszy.
Mógł bym pisać jeszcze sporo na temat moich teorii bo tak na prawdę nie jestem pewien czy problem znikł (chwilowo) z powodu wymiany akumulatora i regulatora czy z powodu zmniejszenia się upałów.
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2015, 13:14 przez Dek, łącznie zmieniany 2 razy.