Po zaledwie 25 miesiącach udało się zrealizować
pomysł na modyfikację reflektorów.
Wnętrza reflektora były gotowe już
rok temu, ale wciąż nie miałem porządnego pomysłu na rozłozenie reflektora.
Tydzień temu znów poeksperymentowałem z trzecim już reflektorem i opracowałem najmniej inwazyjną metodę na dostanie się do środka. Mając trochę wolnego postanowiłem spróbować zadziałać konkretniej.

Przemalowałem jeszcze ringi, aby mniej rzucały się w oczy.

Rozłupałem reflektory i wydłubałem z nich resztki starego uszczelniacza - trochę tego jest.
Bardzo przydatnym narzędziem jest "śrubokręt do klem akumulatora", a poza tym potrzeba tylko małego metalowego noża do obierania warzyw i ogromnej ilości cierpliwości. Niecenzuralne wyrazy same cisną się na usta, więc lepiej pracować w odosobnieniu.
Lampa testowa zajęła mi ponad 3 godziny. Pierwszą lampę z samochodu rozłożyłem po godzinie, a druga zajęła mi już tylko 25 minut.
Całość od wstawienia samochodu pod dach do wyjechania poskładanym to prawie 8 godzin.

Tak prezentują się różne warianty wnętrza

Czarne reflektory wyglądają całkiem ciekawie

Chwilowo nie mam jeszcze porządnego sterownika, więc podpiąłem się pod postojówki mocno ograniczając prąd. Zapowiada się nieźle - przy nominalnej mocy 10W zestaw delikatnie się grzeje, ale wręcz oślepia. Jak tylko podłączę finalnie zasilanie wrzucę zdjęcia ringów pracujących jako światła do jazdy dziennej.